Belgijski kryzys rządowy – trwający od czerwca 2010 roku do grudnia 2011 (541 dni), był najdłuższym kryzysem rządowym we współczesnej historii politycznej świata. Od czasu czerwcowych wyborów parlamentarnych kraj nie był w stanie powołać konstytucyjnego rządu. Administracyjną władzę sprawował ustępujący rząd Yves’a Leterme'a[1]. Nowym premierem został Elio Di Rupo – waloński polityk włoskiego pochodzenia[2].
Spis treści |
Przyczyną kryzysu był brak zgody pomiędzy partiami politycznymi z różnych części językowych i regionalnych[3].
23 stycznia 2011 r. 30 tysięcy osób wzięło udział w demonstracji w centrum Brukseli, domagając się zakończenia przeciągającego się kryzysu[4]. W kraju organizowane były również różnego rodzaju happeningi mające na celu przekonanie polityków do uformowania rządu federalnego (m.in. niegolenie twarzy przez mężczyzn i nóg przez kobiety, nawoływanie życiowych partnerów polityków do nieuprawiania seksu do czasu zawarcia porozumienia)[5].
Najtrudniejszymi obszarami negocjacyjnymi były[6]:
30 listopada 2011 sześć ugrupowań (partie socjalistyczne, chadeckie i liberalne flamandzkie i walońskie) uzgodniło umowę koalicyjną, w wyniku której Elio Di Rupo został oficjalnym kandydatem na urząd premiera Belgii[7]. Jednym z powodów przyspieszających negocjacje był pogarszający się stan finansów państwa i związane z tym obniżenie ratingu Belgii. Rząd Di Rupo został zaprzysiężony i rozpoczął urzędowanie 6 grudnia 2011[6][1].