| Biełsat TV | |
| Data startu | 10 grudnia 2007 |
| Właściciel | Telewizja Polska |
| Slogan | "Biełsat – Twoje prawo wyboru" |
| Kraj | |
| Język | białoruski |
| Siostrzane kanały | rozwiń szablon nawigacyjny u dołu strony |
| Strona internetowa | |
Biełsat TV (biał. Белсат) – kanał telewizji satelitarnej w języku białoruskim finansowany i prawnie wchodzący w skład Telewizji Polskiej.
Spis treści |
Biełsat TV nadaje poprzez satelity telewizyjne – Astra 4A i Astra 1KR. Wiele programów, w tym serwisy informacyjne, dostępne są też przez internet. Wcześniej stacja kilkakrotnie zmieniała satelitę, z którego nadawała. Od grudnia 2007 roku, czyli od początku istnienia, do 6 grudnia 2010 roku nadawała wyłącznie z Astry 1KR, następnie do 31 lipca 2011 roku – wyłącznie z Astry 4A[1] (dawna nazwa "Sirius 4"; wg innego źródła Biełsat zaprzestał nadawania z Astry 1K już 15 grudnia 2009 roku[2]). Od 1 sierpnia 2011 roku nadaje z obu satelitów jednocześnie[1]. Od czerwca 2011 roku dostępna jest również w ofercie jednego z największych operatorów telewizji kablowych w Polsce[3].
Ze względu na wrogie nastawienie białoruskich władz, kanał Biełsat TV ma bardzo ograniczone możliwości docierania do potencjalnych widzów. Nie jest dostępny w żadnej sieci kablowej ani platformie telewizji cyfrowej na Białorusi. Jedynymi dostępnymi drogami są: telewizja satelitarna, Internet oraz zapisy niektórych programów, rozpowszechniane zwykle w formie płyt DVD przez entuzjastów i współpracowników kanału. Mimo to oglądalność Biełsatu systematycznie wzrasta. Niezależne Centrum Socjologiczne „Zierkało–Info” prowadzi na Białorusi regularne sondaże dotyczące oglądalności Biełsatu. Pierwsze badanie, którego wyniki przedstawiono 10 grudnia 2008 roku, w 1. rocznicę rozpoczęcia nadawania, określiło ogólną liczbę widzów kanału na 200 tysięcy[4]. Badanie przeprowadzone w marcu 2009 roku wykazało, że 2,2% (ok. 160,8 tys.) dorosłych Białorusinów oglądało Biełsat regularnie, 5,8% – od czasu do czasu, zaś 0,8% zamierzało wkrótce zacząć oglądać. W kolejnym badaniu przeprowadzonym w listopadzie 2009 roku, dwa lata po rozpoczęciu nadawania, według wyników sondażu na 1712-osobowej grupie respondentów, Biełsat regularnie oglądało 2,6% (190 tys.) dorosłych Białorusinów, 6% – od czasu do czasu, 2,2% miało zamiar wkrótce zacząć oglądać, zaś 9,5% chciałoby oglądać, ale nie miało możliwości materialnych lub technicznych[5]. Według kolejnego sondażu w kwietniu 2010 roku Biełsat regularnie oglądało 2,3% (170 tys.) Białorusinów, zaś 8,1% (591 tys.) widziało kilkakrotnie programy tej stacji. Tym samym kanał przekroczył po raz pierwszy próg 10% dorosłych widzów stałych i okazjonalnych na Białorusi[6][7]. Badanie przeprowadzone w dniach 23–31 grudnia 2010 wykazało gwałtowny wzrost oglądalności Biełsatu: 5,5% respondentów zadeklarowało, że stale ogląda tę stację, a 6,7% od czasu do czasu, co oznacza, że jej widownia zbliżyła się do 1 miliona. Wśród osób mających anteny satelitarne stałe oglądanie Biełsatu zadeklarowało 22,6% badanych , a sporadycznie – 27,5%. Wzrosła także rozpoznawalność marki: w kwietniu 2010 roku o Biesłacie nigdy nie słyszało 47,4% badanych, w grudniu – 9,6%[8]. W marcu 2011 roku przeprowadzono kolejne badanie, według wyników którego 3,1% Białorusinów ogląda Biełsat regularnie, a 5,5% od czasu do czasu. Rozpoznawalność marki wyniosła 90%[9]. Należy pamiętać, że Biełsat jest bardziej popularny wśród osób młodych, często niepełnoletnich, którzy nie zostali uwzględnieni w badaniach. Rzeczywisty udział procentowy widzów w całym białoruskim społeczeństwie jest więc wyższy.
Do 7 czerwca 2010 kanał nadawał swoje audycje przez 7 godzin na dobę (od 17 do 23). Następnie czas emisji został przedłużony poprzez wprowadzenie porannego bloku powtórkowego (od 7 do 13)[10].
Pomysł stworzenia kanału telewizji satelitarnej adresowanego do widzów na Białorusi pojawiła się w Telewizji Polskiej w odpowiedzi na prośby ze strony białoruskich kół demokratycznych.
Pomysł został poparty przez Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, rząd Polski i szerokie spektrum sił politycznych w polskim parlamencie. W rezultacie projekt stał się jednym z priorytetów polityki Polski w dziedzinie współpracy międzynarodowej na rzecz demokracji i rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Inicjatywa zdobyła poparcie władz USA, a w tworzeniu kanału Biełsat bierze udział rząd Litwy. Chęć współpracy wykazały także Czechy i Irlandia.
20 czerwca 2006 Zarząd Telewizji Polskiej powołał Komisję ds. przygotowania projektu kanału Biełsat TV, w którego skład wchodzili polscy i białoruscy dziennikarze, a który pierwotnie miał wystartować w styczniu 2007. Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka nazwał TV Białoruś "Projektem głupim i nieprzyjaznym"[11].
Umowa o stworzeniu kanału "TV Białoruś" została podpisana 23 kwietnia 2007 roku między polską telewizją publiczną i Polskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Formalnie zatwierdzono go 17 lipca 2007 roku przez Zarząd Główny Telewizji Polskiej, która otrzymała na ten cel 16 mln zł z budżetu państwa. Nowy kanał otrzymał nazwę "Biełsat".
Nadawanie rozpoczął 10 grudnia 2007 (w Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka). Dyrektorem została Agnieszka Romaszewska-Guzy.
W czerwcu 2008 roku stacja zatrudniała około stu osób w Polsce i za granicą[12].
13 listopada 2008 roku w Mińsku oddział Partii BNF "Moładź BNF" zorganizowała akcję poparcia dla kanału "Biełsat". Aktywiści organizacji na Komarowskim Rynku rozdawali torebki polietylenowe z reklamą kanału "Biełsat". Na torebkach umieszczone było logo kanału, częstotliwości, na jakich nadaje i satelity, które go transmitują. Rozdano w sumie ok. 2500 takich torebek[13]. Przeprowadzono później jeszcze kilka podobnych akcji[14].
17 marca 2009 p.o. prezesa TVP, Piotr Farfał, odwołał Agnieszkę Romaszewską-Guzy z funkcji dyrektora[15]. Piotr Farfał nie rozumie powodów, dla których TVP miałby finansować stację Biełsat TV, twierdząc, że jeśli rząd chce mieć taki kanał, to powinien płacić za niego w 100 proc. Według niego TVP nie jest zobowiązana do produkowania kanału obcojęzycznego dla ludności niepolskiej, co wynika ze statutu i ustawy o RTV. Podkreślił jednak, że TVP nie ma intencji, by Biełsat likwidować[16]. Kilka dni później, 24 marca 2009 Piotr Farfał przywrócił na stanowisko dyrektora stacji Romaszewską-Guzy[17]. Decyzja nastąpiła po interwencji Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które jest głównym donatorem telewizji.
Telewizja Polska współpracowała m.in. z członkami Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, które w uznaniu swoich starań zostało wcześniej uhonorowane przez Parlament Europejski Nagrodą Praw Człowieka im. Andrieja Sacharowa. Od samego początku projekt jest wspierany również przez Fundację Wolność i Demokracja (organizacja non-profit, realizująca projekty na rzecz demokracji na Białorusi).
W zamierzeniu twórców stacja ma być nowoczesna, dostarczając rozrywkę i informacje na światowym poziomie. Poruszając ważne dla narodu białoruskiego problemy ma przedstawiając je w sposób obiektywny i bezstronny, aby nie być posądzana o stronniczość i awanturnictwo polityczne. Stacja nadaje w godzinach 07:00 – 00:00.
Biełsat to telewizja, którą tworzą Białorusini dla Białorusinów, w ich ojczystym języku. Pracuje dla niej ok. 80 osób w Polsce i ponad 120 współpracowników na Białorusi i na Litwie.
Wieczorem 19 grudnia 2010 roku, na demonstracji w Mińsku przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich, obecni byli: korespondentka telewizji Biełsat Tacciana Bublikawa, szef redakcji językowej Dzmitryj Sauka i montażysta Cimafiej Kasperowicz. W czasie rozpędzania wiecu przez milicję i wojsko, dziennikarze zostali aresztowani. W areszcie śledczym rejonu mińskiego Tacciana Bublikawa ogłosiła protest głodowy[18]. Cimafiej Kasperowicz całą noc przed procesem przetrzymywany był na ulicy, w milicyjnym samochodzie do transportu więźniów. 21 grudnia Dzmitryj Sauka został skazany na 15 dni aresztu, Cimafiej Kasperowicz – na 12, a Tacciana Bublikawa – na 10. Proces Bublikawej trwał kilka minut[19].
W nocy z 25 na 26 grudnia 2010 roku, w czasie fali represji wobec opozycji i niezależnych mediów na Białorusi, nieznani sprawcy wdarli się do biura Biełsatu w Mińsku. Włamywacze rozcięli drzwi wejściowe przy użyciu specjalnej piły. W biurze nie było w tym czasie pracowników ani sprzętu, ponieważ, z obawy przez represjami, dziennikarze opuścili je kilka dni wcześniej[20].
Po południu 30 grudnia współpracowniczka "Biełsatu" Kaciaryna Tkaczenka została wezwana do białoruskiego KGB. Dziennikarka odmówiła przyjścia bez oficjalnego wezwania i poinformowała, że będzie z adwokatem. Tego samego dnia o godzinie 20:30 pracownicy KGB włamali się do wynajmowanego przez nią mieszkania i dokonali w nim rewizji. Skonfiskowano laptopa i telefoniczną kartę SIM. Według oficjalnych wyjaśnień podpułkownika kierującego operacją, pracownicy organów bezpieczeństwa szukali rzeczy, które mogą być związane z organizacją demonstracji 19 grudnia, a także w związku z tym, że mieszkanie, w którym znajdowało się mińskie biuro "Biełsatu", jest własnością byłego kandydata na urząd prezydenta Alaksieja Michalewicza, podejrzewanego przez władze o organizację masowych niepokojów[18].
13 grudnia związana z Biełsatem, niezależna dziennikarka Iryna Czarniauka została przesłuchana przez KGB w sprawie demonstracji 19 grudnia, a w mieszkaniu jej siostry w Mińsku, gdzie dziennikarka zatrzymywała się w czasie wizyt w tym mieście, dokonano przeszukania[21].
23 czerwca 2011 roku w Lidzie został zatrzymany i pobity przez milicję współpracujący z Biełsatem dziennikarz Siarhiej Karpienka. Uwagę milicjantów zwrócił fakt, że rozmawiał w języku białoruskim. Po tym, jak nie wyraził zgody na przeszukanie, został zakuty w kajdanki i odprowadzony do radiowozu. Tam dwaj milicjanci pobili go po nerkach i rozbili głowę, po czym odwieźli na posterunek. Konieczne okazało się wezwanie karetki pogotowia i założenie szwów[22].
Poparcie dla programu Biełsat ze strony Unii Europejskiej jest niewielkie. Jedynym programem na jego antenie sfinansowanym przez Komisję Europejską był program "Okno na Europę", który miał za zadanie promować Unię na Białorusi. Po roku nadawania program jednak wstrzymano, a jego realizację Komisja Europejska przekazała Białoruskiej Telewizji Państwowej[23].
Kanał telewizyjny Biełsat krytykowany jest przez niektórych ekspertów jako przykład kosztownego projektu o niskiej efektywności. Ich zdaniem, w porównaniu z innymi programami pomocowymi wspierającymi społeczeństwo obywatelskie na Białorusi, siła oddziaływania kanału jest niewielka, przy nieproporcjonalnie wysokich kosztach jego utrzymania. Kanał pozostaje niedostępny lub nieznany dla znacznej większości jego potencjalnych odbiorców. Krytykowana jest także niska jakość programów telewizyjnych i poziom wiedzy pracujących tam dziennikarzy. Alena Rakawa, ekonomistka i ekspertka Ośrodka Badawczego Instytutu Prywatyzacji i Zarządzania w Mińsku, w jednej ze swoich analiz podkreśla brak przejrzystych kryteriów wyboru kadr i zawartości merytorycznej kanału – nie przeprowadzono żadnego otwartego konkursu ani publicznej debaty na ten temat. Zdaniem Rakawej, dyskusyjną też była decyzja o nadawaniu w języku białoruskim[24].
Białoruski kulturolog i analityk kina Maksim Żbankou nazwał Biełsat propagandowym, prowincjonalnym i powierzchownym. Jego zdaniem, kanał dostał na początku ogromny kredyt zaufania od białoruskiego widza, ale nie zdołał przez rok swego istnienia z powodzeniem go wykorzystać[25]. Żbankou uważa, że kanał ma charakter niszowy i jest atrakcyjny tylko dla osób o ukształtowanych już, opozycyjnych poglądach. Wytyka też cały szereg innych wad: brak jasno określonej polityki informacyjnej, brak skutecznej sieci reporterów, chaotyczny rozkład programów, oderwane od rzeczywistości serwisy informacyjne ukazujące sytuację wyłącznie z punktu widzenia opozycji, kiepskiej jakości ofertę artystyczną, w tym skierowaną do młodzieży (domorosłe teledyski, wyprodukowane za trzy złote w kuchni mamy, idiotyczne pytania do gości, komsomolski zapał i zwyczaj śmiania się z własnych żartów). Żbankou konkluduje, że w obecnym kształcie Biełsat nie stwarza zagrożenia dla władzy Łukaszenki. W odpowiedzi na zarzuty dyrektor Biełsatu Agnieszka Romaszewska-Guzy wyjaśniła, że specyficzną tematykę wiadomości wybierają samodzielnie białoruscy dziennikarze, kanał spotyka się z poważnymi problemami z pracą na Białorusi, a brak innych niż opozycyjne punktów widzenia wynika z odmowy komentarzy ze strony przedstawicieli władz. Niska jakość programów jest natomiast usprawiedliwiona, ponieważ Biełsat ma być także miejscem zdobywania doświadczenia dla młodych białoruskich dziennikarzy[12].
Do 6 grudnia 2010 roku krytykowano również decyzję o nadawaniu wyłącznie z mało popularnego na Białorusi satelity Astra 1KR[26]. Obecnie kanał nadaje również z powszechnie używanego tam satelity Astra 4A (dawna nazwa "Sirius 4").
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||