Handel emisjami zanieczyszczeń stosowany jest przy emisji zanieczyszczeń do powietrza. Polega na tym, że każdemu regionowi przydziela się tzw. "górny limit emisji zanieczyszczeń". Następnie ten limit dzielony jest i sprzedawany przedsiębiorstwom w postaci odpłatnych certyfikatów. Jeżeli dane przedsiębiorstwo nie wykorzysta przyznanego mu limitu, to może wydane pozwolenie sprzedać innym przedsiębiorstwom, które przekraczają dopuszczalne limity.
Pomysł na handel emisjami pojawił się w latach 60. XX wieku, jednak jego wdrożenie trwało kilka dziesięcioleci. Pierwsze zastosowania miały miejsce w USA w latach 70. XX wieku.
Największy rynek "handlu emisjami" uruchomiono w roku 1990, kiedy to amerykańscy ekonomiści doprowadzili do nowelizacji ustawy o czystym powietrzu. Nowelizacja ta nałożyła na elektrownie obowiązek bardzo głębokiej redukcji emisji dwutlenku siarki z szerokim zastosowaniem "handlu emisjami".
To głównie na nim Komisja Europejska wzorowała Dyrektywę z 2003 r. (2003/87EC) wprowadzającą handel emisjami dwutlenku węgla (Emission Trading Scheme), która otwiera jeszcze większy rynek. W 2009 roku Europol poinformował o rosnącej skali oszustw podatkowych, które w niektórych krajach mogą sięgać 90% wartości wszystkich wymienianych emisji[1]. W 2010 roku ujawniono, że w ciągu ostatnich dwóch lat grupy przestępcze zarobiły w ten sposób ponad 7 mld euro[2]. Pod koniec 2010 roku Komisja Europejska zapowiedziała również przygotowanie regulacji, która ukróci trwający co najmniej do 2008 roku proceder uruchamiania zagranicznych zakładów produkujących inny gaz cieplarniany HFC-23 wyłącznie w celu ich zamknięcia i uzyskania w ten sposób pakietów uprawnień o emisji o znacznej wartości rynkowej[3][4]. Podobne nadużycia ujawniono w Indiach[5].
Z końcem 2010 roku działalność zakończyła główna amerykańska giełda emisji dwutlenku węgla Chicago Climate Exchange (CCX)[6].
W 2011 roku po fali włamań do serwisów regionalnych ETS Komisja Europejska nakazała wstrzymanie działania systemu na okres tygodnia w celu usunięcia problemów z bezpieczeństwem[7].
Według UBS Investment Research koszt ETS dla europejskiej gospodarki wyniósł do tej pory 287 miliardów dolarów, a jego wpływ na ograniczenie emisji CO2 był "bliski zeru"[8].
Unia Europejska jest jedyną grupą państw na świecie, które wprowadziły na tak dużą skalę obowiązkowy system handlu emisjami CO2[9]. Konieczność zakupu uprawnień do emisji przez europejskie firmy skutkują wzrostem cen[10][11]. W rezultacie produkcja jest przenoszona z Europy do krajów, w których opłaty emisyjne nie występują lub są niższe (emissions outsourcing)[12].
| |||||||||||||||||||||||||||