Prostytucją od najdawniejszych znanych czasów zajmowały się, bądź z powodów religijnych, bądź rodzinnych czy materialnych, zarówno kobiety jak i mężczyźni. Jej występowanie poświadczone jest w tekstach starożytnych cywilizacji: Bliskiego Wschodu (np. Mezopotamii), krajów śródziemnomorskich (Grecji i Rzymu), a także Indii. Wiele uwagi nierządowi poświęca także Biblia. W wiekach średnich prostytucja była nie tylko tolerowana przez władze i Kościół w Europie, ale nawet niekiedy wspierana. Traktowano ją jako tzw. "mniejsze zło". Począwszy od XVII wieku nasiliły się tendencje zmierzające do ograniczania zjawiska prostytucji, lecz nigdy się to nie udało.
Od najdawniejszych czasów historycznych aż do utworzenia republiki socjalistycznej, prostytucja była w Chinach uznawana i popierana[1][2].
Mimo powszechności poligamii w starożytnych Chinach (zob. małżeństwo w Chinach) prostytucja była szeroko rozpowszechniona, miała ona jednak inny charakter niż na Zachodzie. Świadomy swego stanu i obowiązków Chińczyk regularnie odwiedzał domy uciech, choć niekoniecznie w celach seksualnych, raczej przeciwnie, żeby od seksu nieco odpocząć. Mężczyźni mogli zaspokajać swe potrzeby seksualne w domu i z kilkoma żonami. Poza domem szukali więc tego, czego im często brakowało w domu: partnerstwa duchowego, konwersacji, muzyki, śpiewu itp. Mężczyźni udawali się do domów publicznych i mieszkań kurtyzan przede wszystkim po to, by spędzić przyjemnie czas w towarzystwie pięknych i wykształconych kobiet, które umiały śpiewać, tańczyć, grać na jakimś instrumencie muzycznym, recytować wiersze i zabawiać gości interesującą konwersacją. Odwiedziny u prostytutki kończyły się zwykle stosunkiem płciowym chodziło jednak w takim kontakcie o porozumienie wyższego rzędu między mężczyzną a kobietą. Właściciele domów publicznych musieli więc łożyć na wykształcenie prostytutek.
Zielona altana – tak nazywano domy publiczne ze względu na barwę, jaką pokrywano drewniane ściany na wzór i podobieństwo bogatych rezydencji – stanowiła rodzaj azylu, dawała wytchnienie od domu ze wszystkimi jego problemami. W zielonej altanie można było nieźle zjeść i wypić, posłuchać muzyki i śpiewu, zabawić się, a nawet zostać na noc. Do XIX wieku domy publiczne oferujące wyłącznie seks należały do rzadkości i funkcjonowały wyłącznie w ubogich dzielnicach, których mieszkańców nie było stać na więcej niż jedną małżonkę. Do mniej więcej początków II stulecia p. n. e. feudałowie i wysocy urzędnicy państwowi utrzymywali zespoły tancerek i muzykantek, które świadczyły również usługi seksualne właścicielowi, członkom dworu oraz gościom. W czasach dynastii Han pojawiły się pierwsze burdele. Otwierano je z myślą o powstającej warstwie kupieckiej, która albo jeszcze nie miała środków, albo nie śmiała fundować sobie prywatnych zespołów baletowych. Cesarz Wu z dynastii Han ustanowił także instytucję markietanek towarzyszących wojsku.
Prostytutki dzieliły się na kilka klas. Najmniej kwalifikowane nie miały do zaoferowania nic poza własnym ciałem, ale wielkie kurtyzany umiały pięknie tańczyć, śpiewać, były oczytane, inteligentne, same dobierały sobie klientów, dysponowały własnymi rezydencjami, a co najmniej własną sypialnią. W dawnych Chinach kreślić i czytać chińskie ideogramy potrafiły wyłącznie te kobiety, co miały na tyle silną wolę i sposobność, żeby samej się nauczyć, oraz eleganckie kurtyzany, które tego typu wiedzę traktowały jak nieodłączną część swojego zawodu. Chińskie kurtyzany chętnie i szybko nabierały umiejętności i obycia, jakie nie dane były żonom. Z kurtyzaną rozmawiano inaczej niż z małżonką, nie pomijając polityki, biznesu, filozofii i literatury. Edukacja w tych dziedzinach dla dobrze urodzonych panien stała się dostępna dopiero niedługo przed rokiem 1000.
Kurtyzany najwyższej klasy uczyły się przez wiele lat tych wszystkich umiejętności od doświadczonych nauczycielek na łodziach kwiatowych i przewyższały nie tylko urodą i wdziękiem, lecz również poziomem intelektualnym szacowne małżonki, które znały się tylko na prowadzeniu gospodarstwa domowego i wychowywaniu małych dzieci.
Jedynie najznakomitsi i zaprzyjaźnieni goście, nie żałujący szczodrych prezentów, mogli skorzystać po towarzyskim wieczorze z miłosnych usług najdroższych kurtyzan. Pozostali musieli się zadowolić prostytutkami drugiej klasy, które nie miały tak wielkich zdolności artystycznych, lecz były nie mniej biegłe w sztuce miłosnej. Biedniejsi mężczyźni mieli do dyspozycji tańsze prostytutki. Żołnierzom przysługiwał bezpłatny wstęp do specjalnych domów publicznych, opłacanych przez państwo.
Dziewczęta zwykle zawierały umowę z właścicielem Altany. Właściciele zrzeszali się w stosownych organizacjach zawodowych, płacili podatki i korzystali z takich samych praw i obowiązków jak inni przedsiębiorcy – mogli wiec też skarżyć pracownice nie wywiązujące się z kontraktu, a z drugiej strony dziewczęta miały prawo odwołać się do sądu gdy właściciel traktował je zbyt okrutnie. Dziewczyny też się zrzeszały i pospołu z właścicielami tępiły niezrzeszoną konkurencję. Dziewczęta uczyły się chętnie, każda bowiem marzyła, że podbije serce jakiegoś możnego klienta, który wykupi ją z altany, uczyni żoną albo przynajmniej nałożnicą.
W stołecznym mieście Hangzhou, które w roku 1276 zdobył wnuk Czyngis-chana Kubilaj, kładąc kres dynastii Song, istniały trzy rodzaje domów uciech. Do najniższej kategorii należały washe (瓦舍), tanie placówki pod zarządem państwowym, służące prostym żołnierzom i żeglarzom, jak również ubogiej ludności cywilnej. Personel składał się z dziewcząt wziętych w jasyr w czasie wypraw wojennych oraz żon skazańców, które – jak w wielu innych społeczeństwach – ponosiły karę za winy mężów.
Średnią kategorię stanowiły winiarnie. Niektóre znajdowały się pod ścisłą kontrolą poborców podatkowych i służyły niemal wyłącznie urzędnikom administracji państwowej, inne podlegały prywatnym firmom. Lokale były otwarte do świtu. W niektórych obowiązki dziewcząt ograniczały się do dotrzymania towarzystwa gościom w czasie posiłku, w innych klienci mieli do dyspozycji dyskretne pomieszczenia na piętrze. Informowały o tym bambusowe latarnie, kryte czerwonym jedwabiem, zawieszone na drzwiami pod daszkiem z bambusowych liści, aby świeciły również podczas deszczu. Dzięki nim można było rozpoznać owe miejsca.
Placówki najwyższej kategorii obsługiwały wysokich urzędników, bogatych kupców, pisarzy, artystów. Nazywano je różnie: „domami śpiewających dziewcząt”, „domami pieśni” i zwyczajnie – „herbaciarniami”. Były to drogie lokale. Gościowi podawano najpierw herbatę, potem prowadzono na górę. Przedstawiano dziewczęta, z których wybierał sobie towarzyszkę na resztę dnia. Rozpoczynał się posiłek, następnie część artystyczna. Wszystko zgodnie z obyczajem i protokołem i za osobną opłatą, ale też i na najwyższym poziomie, począwszy od personelu, na meblach i „klimatyzacji” skończywszy. Spełniano każde życzenie klienta. (Zachował się zapis o pewnym ekscentryku, który zażyczył sobie nowej zastawy stołowej, a także czapki i stroju. Wszystko to oczywiście dostarczono.) Tylko niewielka część przychodów takich instytucji pochodziła z usług stricte seksualnych - goście wszakże chętnie korzystali z usług typu łóżkowego.
Marco Polo, który w czasie siedemnastoletniego pobytu w państwie środka za panowania Kubilaj-chana doskonale poznał chińskie obyczaje, podaje, że w stolicy cesarstwa była wówczas niewiarygodna liczba pięknych kurtyzan. Mieszkały one oddzielnie, płaciły podatki i miały ściśle uregulowany status. Najpiękniejsze z nich rząd chiński udostępniał bezpłatnie cudzoziemskim dyplomatom.
W XVI wieku w Pekinie do usług miłosnych przeznaczona była jedna z ulic, przy której znajdowały się domy publiczne. Ich znakiem rozpoznawczym były niebieskie żaluzje, dlatego nazywano je niebieskimi domami. Tradycja niebieskich domów zachowała się do czasów współczesnych.
W miastach położonych nad rzekami i zatokami morskimi urządzano domy publiczne na ozdobionych kwiatami łodziach, były to sławne tzw. łodzie kwiaciaste (lub łodzie kwiatowe) (które istnieją jeszcze do dziś w Hongkongu).
Po przejęciu władzy przez komunistów prostytucję (która wcześniej rozwijała się w miastach portowych) wykorzeniono poprzez rozstrzelanie prostytutek i ich opiekunów lub odesłanie niektórych prostytutek do odpowiednich szkół w celu przyuczenia zawodowego.
Prostytucja w Japonii istniała przez cały okres istnienia tego kraju, stanowiła jedną z najstarszych gałęzi biznesu o kilkusetletniej tradycji. Przyciągała także przybyszy z innych azjatyckich krajów i Europy. W XVII w. próbowano po raz pierwszy nałożyć prawne regulacje na prostytucję czego zasadniczym motywem była chęć ściągania podatków.
W dawnych japońskich książkach spotyka się dwa określenia prostytutek[3]:
W XIX wieku kurtyzany najwyższej klasy dzielono na dwie główne grupy:
ponadto wyróżniano:
Od początku XVII w. pozarodzinne życie erotyczne koncentruje się w wydzielonych dzielnicach wielkich miast - Uri i ma zorganizowane formy zachowujące tradycyjne nawyki i obyczaje.
Największą sławę zdobyła dzielnica Tokio: Yoshiwara, wydzielona w 1617 roku z założonego trzydzieści siedem lat wcześniej przez shoguna leyasu miasta, zwanego wówczas Edo (Yedo), jako miejsce płatnej miłości. W innych japońskich miastach dzielnice wyznaczone dla zawodowych prostytutek nosiły nazwę Yujowa lub Kuruwa.
Pojedyncze domy świadczące usługi miłosne istniały już wcześniej w różnych miastach, a nawet zdarzało się, że kilka takich budynków stało koło siebie. Gospodarze i pracownicy burdeli mieli własne cechy, chroniące ich interesy. To właśnie prezes takiego cechu, którego nazwisko Jingemon przeszło do historii, zwrócił się do władz by wszystkie nierządnice rozproszone po całym, szybko rozbudowującym się mieście, skupić w jednej zamkniętej dzielnicy. Wśród wielu praktycznych powodów tego była też i chęć sprawowania nadzoru nad klientami, wśród których było wielu bezpańskich samurajów, stanowiących zagrożenie dla rządzących. Przez kilka lat władze nie mogły się jednak zdecydować na realizację projektu Jingemona. Dopiero wykrycie spisku przeciwko shogunowi Jemitsu przekonało władze o pożytku takiego rozwiązania.
Na przełomie XIX i XX wieku zajmowała wówczas powierzchnię około 6 hektarów, była odpowiednio ufortyfikowana, ogrodzona i strzeżona przez strażników dzielnicy i miasta, nie wszystkim wolno było bowiem przekraczać jej bramę (w jedna lub w drugą stronę). Nieustającą atmosferę święta, festynu i zabawy tworzyły liczne lampiony: różnokolorowe i różnokształtne (czworokątne, podłużne lub w kształcie kwiatów) umieszczone nad drzwiami lub niesione przez młode służące.
Na początku gdy zakładano Yoshiwarę wolno było budować tylko proste domy bez żadnych oznak luksusu. Na początku XVIII wieku skromne domy zaczęły przekształcać się w jedno i dwupiętrowe pałace. Rozróżniano wówczas dwa rodzaje domów: w jednych kraty klatek sięgały do sufitu, w drugim tylko do połowy wysokości dziewcząt co ułatwiało im kontakt z gośćmi. W najbardziej luksusowych burdelach kraty były pozłacane, w innych pomalowane na kolor czerwony, żółty lub niebieski.
W XIX wieku przybytki miłości w Yoshiwarze dzielono na trzy kategorie, w zależności od atrakcyjności dziewcząt oraz oprawy i poziomu wszelkich usług. Na najbardziej okazałych znajdowały się oświetlone wieżyczki, w których czuwali wartownicy ze straży pożarnej. W większych domach w wewnętrznych dziedzińcach mieściły się starannie utrzymane ogrody, których ozdobą były świerki, wiśnie i najrozmaitsze kwiaty.
Tuż za bramą wejściową Yoshiwary wznosiła się świątynia shintō'istycznego bóstwa Inami (lisa), patrona prostytutek. Legenda głosi, że świątynię wybudowano w miejscu, w którym znaleziono kamień przypominający czyhającego lisa. Ten życzliwy duch kami, który początkowo był czczony jako bóg ryżu, przedstawiany jest przez rzeźbiarzy w różnych pozach, we wcieleniu męskim i żeńskim. Według jednego z podań pod postacią pięknej dziewczyny uwodził on mężczyzn i zniewalał czarami ich serca. Nie pozwalał także dziewczętom wychodzić za mąż, a gdy stawały się kurtyzanami otaczał je opieką, Dlatego szacowne niewiasty nazywały kurtyzany lisiczkami.
Drugą, ale nie mniej wpływową opiekunką służebnic miłości jest Benten, bogini gracji, sztuki i mowy. Na posążkach ma zwykle 24 ręce, w których trzyma różne atrybuty i stoi na srebrnym wężu lub kłębowisku żmij. Jeżeli ma tylko dwie ręce, to gra nimi na czterostrunnej gitarze. Na jej pomoc mogą liczyć przede wszystkim kobiety o czystych sercach.
Na początku XX wieku w Yoshiwarze mieszkało około 4 tysięcy prostytutek i tancerek, którym towarzyszyło 11 tysięcy służących, urzędników (administracyjnych, gospodarczych i porządkowych) i sklepikarzy. Mieszkanki dzielnicy wypuszczano tylko za przepustką gospodarza domu i przełożonej. Pilnowano też by nie wchodziły tam inne kobiety i dzieci.
Kituzuwa – gospodarz i zarazem właściciel burdelu - miał do pomocy od trzydziestu do czterdziestu pracowników, z których każdy spełniał określoną funkcję. W każdym domu prowadzono bardzo staranna księgowość. Podlegała ona kontroli wewnętrznej oraz kontroli zarządu dzielnicy. Prawą ręku Kituzuwy była yarite – gospodyni, szefowa, która nadzorował cały personel a zwłaszcza dziewczęta. To zaszczytne i przynoszące niezły dochód stanowisko zajmowały zwykle stare, doświadczone kurtyzany lub służące. W dawnych czasach yarite wyróżniała się nie tylko kosztownym, wielobarwnym, jedwabnym kimonem, ale i specjalnym uczesaniem.
Służba porządkowa zorganizowana była wspólnie z policją obyczajową przez właścicieli domów publicznych. Funkcjonowało to tak dobrze, że klienci nie obawiali się napadu ani obrabowania.
Do burdeli kupowano i werbowano dziewczynki w wieku około siedmiu lat, a nawet młodsze, czteroletnie, Zajmowały się tym stręczycielki i stręczyciele udający się w poszukiwaniu "żywego towaru" do najdalszych zakątków kraju, zwłaszcza tam gdzie była największa bieda spowodowana wojnami domowymi i klęskami żywiołowymi. Rodzice, którzy nie byli w stanie wyżywić dzieci, dla ich dobra zgadzali się na adopcję, przez zamożniejszych opiekunów, na co pozwalało bardzo liberalne japońskie prawo. Dziewczynki wywiezione do odległych miast traciły wkrótce kontakt z rodziną i zdane były na łaskę burdelowych wychowawczyń.
Edukacja przyszłej kurtyzany odbywała się pod okiem a właściwie u boku wykonującej ten zawód tayū lub kojidjoro. Każda z kurtyzan dwóch najwyższych klas miała na swoje usługi dwie lub trzy uczennice, zwane kamuro, które spełniały jakby funkcje paziów. Pozbawione możliwości matkowania własnym dzieciom, młode kobiety traktowały je trochę jak przybrane córki a trochę jak lalki. Na rękawach swoich białych sukienek dziewczynki miały wyszyty znak i kolor swojej pani – ane-djoro. Nadawała ona swoim przybocznym imiona ulubionych ptaków i najpierw uczyła je akompaniować do śpiewu na tamburynie, a potem grać na mandolinie i lutni. Stopniowo kamuro poznawały sztukę zdobienia mieszkań kwiatami, rozpylania perfum o odpowiednich zapachach i asystowania przy ceremonii herbaty, wykonywały rolę posłańców, w czasie przyjęć i posiłków stały obok swojej pani starając się spełnić wszystkie życzenia jej i gości.
Z chwilą osiągnięcia dojrzałości płciowej co następowało zwykle między dwunastym i trzynastym rokiem życia, kamuro stawała się shinto i rozpoczynała u swojej pani nowicjat czyli właściwą naukę postępowania kurtyzany we wszystkich okolicznościach. Na przykład nie wolno jej było w obecności pani i jej gościa spać ani ziewać. Nawet w razie grubiańskiego zachowania gości powinna była okazać powściągliwość i uprzejmość. Wszystkie ruchy – chód, przyklękanie, ukłony i siadanie – powinna była wykonywać z największą gracją. Musiała znać wszystkie herby i odznaki związane z przeszłością Yoshiwary, wyznawać się na rachunkach i opanować różne sposoby układania fryzury. Codziennie musiała się myć, czesać i poddawać masażom, które miały zapobiegać poceniu się ciała w nocy i zachować jego jędrność do trzydziestego roku życia. W tym okresie shinto otrzymywała niewielką część kieszonkowego swojej pani.
Wprowadzenie do samodzielnego wykonywania zawodu odbywało się po ukończeniu przez nowicjuszkę 15 lat i była to uroczystość tak okazała, że można ją było porównać z weselem bardzo bogatych nowożeńców. Pierwszego kochanka mogła sobie wybrać sama. Słuchając rady opiekunki wybierała zwykle jakiegoś bogatego galanta. Jeżeli jednak wolała biednego chłopca, wówczas koszty przyjęcia ponosił gospodarz burdelu. Wprowadzana shinto zjawiała się na uczcie w żółtym, jedwabnym kimonie z fryzurą „młodego motyla” i siadała obok swojego kochanka. Jak na weselu pito sake z małych kieliszków po trzy łyki, mieszano wino, z dwóch różnych butelek i popiół z dwóch fajek. Kamuro serwowały tradycyjne weselne potrawy, a tańczące gejsze przedstawiały sławne historie miłosne. Odśpiewana przez jedną z dziewcząt pieśń o „drodze do domu, w którym połączy się z ukochanym” była sygnałem przejścia kochanków do oddzielnego pokoju.
By odróżnić prostytutki od kobiet nie uprawiających tego zawodu, przepisy nakazywały im spinać włosy paskiem związanym z przodu małym węzłem, podczas gdy zwykle kobiety mogły nosić szerokie klamry z tylu głowy. Z czasem, na skutek starań cechu, zniesiono te ograniczenia i nakazy.
Dziewczęta oczekujące na swoich klientów ukazywały swoje wdzięki w odsłoniętych klatkach. Przy jednej z przecznic, o nazwie Agéya-Machi, rezydowały stręczycielki, które oferowały szczególnym gościom najładniejsze kurtyzany. Reklama dziewcząt nie ograniczała się do prezentacji w klatkach. Przygotowywano prospekty zachwalające zalety najsławniejszych piękności i ich podobizny.
Ważną rolę w nocnym zyciu Yoshiwary odgrywały herbaciarnie (hikite-tschayas). Tutaj, w dzielnicy miłości były miejscem wprowadzenia i przygotowania dalszych rozrywek. Poczynając od XV wieku, kiedy upowszechnił się ceremoniał picia herbaty, pawilony herbaciane stały się miejscem spotkań towarzyskich i kontemplacji w szczególnej aurze niewielkich gabinetów. Najwytworniejsze herbaciarnie i domy spotkań znajdowały się przy głównej ulicy Nakano-cho (ulica duża). W połowie XIX wieku było ich aż 400 przy 159 domach publicznych. Na początku XX wieku liczba herbaciarni zmniejszyła się czterokrotnie a ilość domów publicznych wzrosła do 177.
Ważną rolę w stymulowaniu podniet erotycznych gości dzielnic miłości odgrywali artyści – recytatorzy, śpiewacy, muzycy i tancerze obojga płci. Specjalnością artystów męskich – Hokan’ów, których rodowód sięgał najdawniejszych czasów, były opowieści, pieśni i ballady o niezwykłych zdarzeniach, krwawych zemstach tragediach miłosnych i samobójstwach. Prezentowali je przy akompaniamencie bębenków i fletu, wykonując figury taneczne i pantomimiczne. Nadawali oni także oprawę artystyczną różnym świętom, uroczystościom i wystawnym bankietom, urządzanym w tych dzielnicach. Hokan’a można było rozpoznać po ogolonej głowie z komicznym warkoczem splecionych włosów, przeciągniętym z tylu na przód głowy i czarnym jedwabnym płaszczu, ozdobionym znakami herbowymi. Przybywając na ucztę padał on do stóp gospodarza domu i witał go recytacją jakiegoś poetyckiego fragmentu, na co ten powinien odpowiedzieć również wierszowanym podziękowaniem. W czasie przyjęcia Hokan’owie krążyli wokół stołu i gości, a gdy sake zaczynało już działać zaczynali swoją błazenadę, korzystając z masek i instrumentów muzycznych. Przez długi czas popisowym numerem tych artystów, był niezwykle żywy, namiętny taniec, zwany tańcem „głodnego diabła”.
Do tradycji japońskiej należą też gejsze (gei znaczy tyle co sztuka a sha znaczy osoba). Są one sprzedajnymi kobietami ale nie w takim znaczeniu jak wyobrażają to sobie często europejczycy i amerykanie. Gejsze to zasadniczo tancerki, które były od wczesnej młodości kształcone w tańcu, śpiewie i grze na trzystrunowej gitarze samisen, bębenku lub flecie. Uczyły się także dobrych manier, poznawały literaturę i poezję. W Yoshiwarze i innych dzielnicach miłości gejsze były ściśle oddzielone od prostytutek – djoro. Tym niemniej tradycja gejszy wywodzi się od mężczyzn-błaznów, którzy zabawiali gości w domach publicznych, i pierwsze żeńskie gejsze - tancerki również wywodziły się ze środowiska prostytutek (pierwsza kobieta, która nazywała siebie gejszą była prostytutką z Fukagawa i pojawiła się około 1750 roku co zbiega się ze schyłkiem oiran - ostatnią z tradycyjnych oiran datuje się na rok 1761). Z czasem gejsze wyspecjalizowały się pracując wyłącznie jako tancerki, choć bywało, że niektóre przechodziły do zajęcia prostytucji (także niektóre tancerki pracujące poza lokalami licenjonowanymi przez pewien okres wychodziły poza ściśle artystyczne zajęcia). Błędny wizerunek gejszy jako prostytutki na Zachodzie wziął się jednak przede wszystkim stąd, że Amerykanie okupujący Japonię po drugiej wojnie światowej korzystali z usług japońskich prostytutek (tzw. Geisha girls), które często stylizowały się się na gejsze (których tam w owym czasie się nie spotykało). W Yoshiwara gejsze dzielono na dwie klasy: dorosłe i dziecięce, nazywane przez gości kamieniami półszlachetnymi. Wyróżniały się kunsztownymi fryzurami ozdobionymi szpilkami i eleganckimi klejnotami z wyszytymi symbolicznymi figurami. Nosiły kosztowne klejnoty, pierścienie i ozdoby ze złota i srebra. Na przyjęcia udawały się w małych grupach, przeważnie po trzy, w towarzystwie dwóch dziewcząt grających na bębenkach. Wybijały one takt, podczas gdy ich starsze koleżanki grały na gitarze, flecie lub lutni i tańczyły. Najbardziej podniecający był taniec kappore, w którym w scenie finałowej dziewczęta rozchylały suknie. Istniały również całe orkiestry, złożone z 10, 15 lub 20 gejsz, wykonujących dawną muzykę religijną w czasie wielkich świąt obchodzonych w Yoshiwarze.
Po występach w herbaciarni i na przyjęciach gejsze nie uczestniczyły już w dalszych intymnościach, lecz wracały do swoich domów. Zdarzało się jednak, że zostawały konkubinami sławnych i bogatych ludzi, a także wychodziły za nich za mąż. Wysoką pozycję społeczną uzyskały gejsze w erze Meiji, w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku. Mówiono wówczas, że każdy ambitny student powinien mieć dwa cele w życiu: zostać ministrem i ożenić się z gejszą. Nawet wybitni politycy, premierzy Hirobumi Itō, Ōkuma, marszałek Yamagata wzięli za żony gejsze, a magnaci przemysłowi Okura, Shibusawa i Maruda szczycili się, że gejsze były ich metresami. Niektóre gejsze zdobyły większe wpływy w świecie polityki i interesów. Do najsławniejszych należała O-koi-san (oficjalna metresa księcia Tarō Katsury), autorka książki odsłaniającej kulisy ówczesnych wydarzeń politycznych.
Gejsze, które nie mogły konkurować z młodszymi koleżankami w śpiewie i tańcu, prowadziły herbaciarnie i restauracje, często odgrywając znaczną rolę w życiu publicznym.
Wszelkie klasy prostytutek obsługiwały mężczyzn zupełnie legalnie. Zaspokajały one te ich potrzeby, których nie mogła zaspokoić żona. Pozycja kobiety w Japonii była zbyt niska, żeby mogła się ona przeciwstawić postępowaniu męża. Dawniej zgodnie z tradycją żona Japończyka nie miała więc mężowi za złe, że idzie do prostytutki. Często pomagała mu ubierać się, aby ładnie wyglądał. Bywało, że rachunek za pobyt w domu publicznym przesyłany był na ręce żony. Z żoną bowiem Japończyk się "rozumiał".
Stosunek miłosny w Japonii był uwieńczeniem długiego ceremoniału przygotowawczego stwarzającego odpowiedni nastrój i pobudzającego zmysły.
W dawnych czasach bacznie pilnowano by na teren Yoshiwary nie wchodzono z bronią (by któraś z kurtyzan nie odebrało sobie życia, czego powodem często bywała bezwzględność burdelowych „matek”). Daimyō'wie i samurajowie mieli przywilej wejścia z przypasaną szablą, lecz musieli ją zostawić przy wejściu.
Kiedy bogaty gość stanął przed niską, jak nakazywała tradycja, furtką herbaciarni, witał go w ukłonach sam gospodarz i wprowadzał do środka podsuwając mu do zmiany sandały. W dawnych czasach, jeśli gość był samurajem pozostawiał na stojaku pod okapem miecz i siadał na macie we wskazanym miejscu. Podawano mu filiżankę zielonej herbaty lub ryżowe wino sake; gość jadł i pił, w czym mogła mu towarzyszyć tancerka jeśli sobie tego życzył.
W herbaciarni pytano, czy zamierza odwiedzić jakiś określony dom, czy może wolałby wybrać odpowiednią towarzyszkę wieczoru. Jeżeli nie miał upatrzonego domu ani damy, z którą chciałby się spotkać, gospodarz pomagał mu w dokonaniu wyboru. Ewentualnie podniecony seksualnie występami gejsz w herbaciarni mężczyzna przechodził przed stojącymi w pozłacanych klatkach wystrojonymi oiranami, przyglądał im się, nawiązywał konwersację i gdy upatrzył sobie jakąś ślicznotkę, wchodził do danego domu. Po szerokich, oświetlonych lampionami schodkach wstępował na pierwsze piętro, by usiąść w kucki na macie naprzeciw yarite – gospodyni burdelu. Z wielką uprzejmością dostojna dama przedstawiała mu ceny usług i dowiadywała się czy ma jakieś specjalne życzenia, po czym jeszcze mógł przyjrzeć się dziewczętom wracającym właśnie klatek do swoich pokoi, a nawet poznać ich poetyckie imiona wywodzące się od kwiatów, drzew i ptaków.
Jeśli gość chciał się spotkać z jakąś upatrzoną wcześniej damą służąca biegła do wybranej kurtyzany by ustalić czas i miejsce spotkania. Gdy ustalono, że gość odwiedzi damę w jej domu prowadziła go tam przewodniczka z latarnią ze znakiem gospodarza. Kurtyzanie podążającej na nocne spotkanie z bogatym gościem, który ją wybrał, towarzyszył cały orszak: służący z latarnią, dwóch paziów, uczennice nowicjuszki i dwóch służących: jeden z parasolem przeciwsłonecznym, a drugi z poduszką, na której były wyszyte jej inicjały i z bogato zdobioną latarnią, będącą zwykle prezentem od jakiegoś sławnego malarza. Przy złej pogodzie damę niósł kulis.
Gość w oddzielnym pokoju był rozbierany do naga przez młodziutkie służebnice, jako okrycie otrzymywał zielone lub niebieskie kimono i mógł skorzystać z kąpieli. Dopiero wówczas zjawiała się wybranka, siadała przy macie obok gościa częstując go migdałami i owocami. Erotykę japońskich prostytutek cechował duży estetyzm. Musiały znać wszystkie techniki erotyczne oraz przejawiać inicjatywę w grze miłosnej. Jednakże ich zadaniem naczelnym było maskowanie własnej aktywności, ogrywanie roli kobiety wylęknionej i wstydliwej. Japończycy nie uznawali pieszczot ani pocałunków przed wprowadzeniem członka do pochwy. Ceremonialne gesty i aluzyjne komplementy zastępowały pieszczoty wstępne.
W Japonii, ponieważ pederastia była tam uprawiana od najdawniejszych czasów, istniały też domy publiczne homoseksualne (przetrwały one nawet do połowy XIX wieku), w których młodzi chłopcy spełniali rolę męskich prostytutek (zob. też Kagema).
Zaraz po II wojnie światowej rząd japoński nakazał zorganizowanie domów publicznych, które miały służyć wojskom amerykańskim okupującym wówczas Japonię. W ten sposób rząd chciał walczyć o zachowanie czystości „rasy” japońskiej. Jednak w 1946 roku amerykańscy okupanci nakazali likwidację stworzonego w ten sposób systemu licencjonowanej prostytucji, zakazali stręczycielstwa, ale sama prostytucja pozostała legalna. Dopiero w 1956 roku wprowadzono zakaz prostytucji rzekomo z powodu rozprzestrzenia się w wojsku chorób przenoszony drogą płciową, przy czym prostytucję zdefiniowano tak, że można o niej mówić tylko wówczas gdy w zamian za zapłatę dochodzi do stosunku seksualnego. Wiele klubów do dziś oferuje więc przede wszystkim szereg usług związanych z kontaktami seksualnymi, które wykluczają odbywanie stosunków. Tym niemniej wszelkie formy sutenerstwa zagrożone są karami grzywny.
Po wprowadzeniu w roku 1956 roku zakazu uprawiania prostytucji około 400 tysięcy domów publicznych w Japonii musiało zmienić swój profil (np. ograniczyć się do oferowania usług bez stosunków seksualnych), wiele z nich przeszło na czarny rynek, oirany i gejsze przeniosły się do barów i klubów nocnych. Obok gejsz pojawiły się młode "hostessy" (zatrudnione w biurach turystycznych, przedsiębiorstwach komunikacyjnych i hotelach) zamiast kimona noszą one minispódnice i jedwabne bluzki, gejsze nazywają tą konkurencję „niecywilizowanymi zajączkami łóżkowymi”. Jednak kontakty z hostessami również nie są zbyt tanie i przystępne dla wszystkich, bowiem "hostessy" wybierają sobie klientów i decydują się na kontakty seksualne jedynie z tymi, którzy wydają się im sympatyczni. Prowadzona przez władze polityka walki z prostytucją nieletnich nie przeszkadza właścicielom lokali rozrywkowych w posługiwaniu się młodymi dziewczętami stylizowanymi na gimnazjalistki, gdyż wśród różnych wyszukanych odmian erotyki seks z gimnazjalistkami cieszy się we współczesnej Japonii szczególną popularnością. Dlatego też mundurki uczennic – białe bluzki z granatowymi marynarskimi kołnierzami i krótkie granatowe plisowane spódniczki stały się wabikiem przyciągającym klientów do nocnych klubów. Dziewczyny stylizowane a uczennice pokazuje się w najbardziej wyszukanych pozach, przestrzegając tylko zakazu odsłaniania sromu (można najwyżej ukazać skrawek owłosienia łonowego).
Trudno ocenić całkowitą liczbę osób pracujących w seksbiznesie w Japonii, choć jeden z raportów szacuję tylko samą liczbę prostytutek innych narodowości niż japońska na przeszło 150 tysięcy. Niektórzy autorzy w latach 80. XX wieku podawali, że w sumie w Japonii o zaspokojenie potrzeb prawie wyłącznie męskich gości, troszczy się około 1 miliona gejsz i "hostess". Mnóstwo luk w prawie (jak choćby to, że prawo zabrania prostytuowania się jak i bycia klientem osoby prostytuującej się, jednak nie określa wymiaru kary za takie czyny), liberalne interpretacje prawa i lub elastyczne podejście do jego egzekwowania pozwalają branży szeroko rozumianego seksbiznesu na prosperitę i obroty roczne rzędu 2,1 biliona jenów (około 24 miliardów dolarów) rocznie.
W społeczeństwie staroindyjskim, w którym erotyka wiązała się z wierzeniami religijnymi, prostytucja traktowana była jako zawód potrzebny i pożyteczny[4][5]. Prostytutki w Indiach cieszyły się uznaniem i szacunkiem. Jeszcze do niedawna były one, podobnie jak greckie hetery, prawie jedynymi wykształconymi kobietami w Indiach. Nigdy nie były pozbawiane praw obywatelskich ani nie były prześladowane. Jedynie niektórzy autorzy ksiąg religijnych potępiali je i zakazywali stosunków z nimi zwłaszcza braminom. W słynnym podręczniku miłości Kamasutra znajduje się stwierdzenie, że miłość do prostytutek jest przyjemnością, a więc nie podlega ani zakazom, ani nakazom.
W Indiach szeroko rozpowszechniona była prostytucja świątynna, zwłaszcza południowych, gdzie religia niezwykle ściśle wiązała się z seksem. Indyjskie prostytutki świątynne zwane też tańczącymi dziewczętami, obok kapłanów – cieszyły się najwyższym uznaniem wśród personelu świątynnego (zob. prostytucja świątynna).
Kurtyzany w wielkich miastach zrzeszone były, tak jak inne zawody, w cechu, któremu przewodniczyła zwykle jedna z najbardziej wpływowych przedstawicielek tej profesji. Kamasutra zalicza do kurtyzan różne rodzaje kobiet: Wszetecznicę, służącą lub pokojówkę, kobietę łatwą lub ladacznicę (kobietę ze wsi), wolną wyrobnicę, bajaderę, kobietę która opuściła rodzina, kobietę żyjącą z urody, a wreszcie tę, która wykonuje regularnie rzemiosło, czyli zawód kurtyzany. Lista ta obejmuje prawdopodobnie kobiety, które oddawały się stosunkom miłosnym poza małżeństwem i brały za to pieniądze. Zróżnicowanie poziomu usług i statusu materialnego służebnic miłości było bardzo duże. Prostytutki uliczne oddawały się za kilka miedziaków, lepiej sytuowane przyjmowały klientów w mieszkaniach matek lub opiekunek, inne chodziły do mieszkań kochanków. Najczęstszym miejscem spotkań z kurtyzanami były domy publiczne. Ich pensjonariuszki, wystrojone i umalowane, stały w drzwiach zachęcając przechodniów do wejścia. Wynagrodzenie uiszczało się z góry. Połowę otrzymywała wybrana lub przydzielona partnerka, a reszta szła na utrzymanie przybytku. Pokrywało to także koszty pachnideł i girland oraz szat wypożyczanych gościom. Prostytutki zobowiązane były płacić sprawującemu nad nimi kontrolę inspektorowi królewskiemu co miesiąc dwudniowe zarobki.
Prostytutki świeckie w starych Indiach, podobnie jak w innych krajach, podzielone były więc na kasty: od najwyższej do najniższej. Im lepiej prostytutka była wykształcona, tym większe miała powodzenie, pobierała wyższe opłaty oraz cieszyła się większym szacunkiem. Prostytutki należące do „arystokracji” były piękne, bogate, wykształcone i posiadały umiejętność zabawiania towarzystwa. Były to ganiki – kurtyzany wywodzące się z wyższych kast, ktore znajdowały się na szczycie hierarchii płatnych miłośnic, wyróżniały się urodą i wykształceniem. Podobnie jak kszatrijowie, musiały one znać 64 sztuki wyzwolone: śpiew, muzykę instrumentalną, taniec, pisanie i rysowanie, barwienie różnych części ciała, wykonywanie ozdób, deklamacje, recytacje i zabawy wierszowane, rozrywki umysłowe i wiele innych. Oczywiście znały one również doskonale wszelkie tajniki sztuki miłosnej. Ganiki posiadały mieszkania urządzone z przepychem, eleganckie stroje, drogą biżuterię i liczną służbę. O ich względy zabiegali najbogatsi wielbiciele, którzy nie żałowali pieniędzy na spełnienie zachcianek swoich kochanek. Do tej kasty należały także prostytutki utrzymywane przez możnych – królów, książąt i innych władców, które pełniły – oprócz prostytucji – różne inne dworskie funkcje. O tym jak wysoka była ich pozycja społeczna może świadczyć pewne zdarzenie z życia Buddy. Przebywając w mieście Wajsiala mędrzec zaproszony został na ucztę do naczelnika miasta. Tak bardzo szanował jednak kurtyzanę Ambapali, że wolał spożyć posiłek w jej towarzystwie. Towarzystwem sławnych kurtyzan nie gardzili również książęta, a nawet królowie. Istotną rolę, szczególnie w epoce Wielkich Mogołów odgrywały tawaif - zasadniczo były to artystki służące wysoko urodzonym lub bogatym gościom, tańcem, śpiewem i recytacją poezji ale okazjonalnie nie stroniły też od usług erotycznych.
Oprócz tej „arystokracji” istniały także biedniejsze kasty prostytutek, które oddawały się klientom z niższych warstw społecznych. Niektóre z nich były tanie i tak ubogie, że trudniły się także żebractwem.
Świadectwem wysokiego kunsztu czerpania rozkoszy w pożyciu seksualnym są staroindyjskie traktaty o sztuce kochania, z których najbardziej znana jest Kamasutra. Tekst ten posiada liczne wcześniejsze i późniejsze mutacje, został pzretłumaczony na języki europejskie w II połowie XIX wieku, w 1922 roku wydany został też po raz pierwszy w Polsce. W niektórych krajach napotkał jednak na przeszkody cenzuralne – również w stosunkowo purytańskiej Polsce Ludowej władze pozwoliły na jego druk w całości dopiero w 1983 roku obkładając go przy tym licznymi moralizatorskimi wypowiedziami teologów, prawników i lekarzy. Aż dziewięć rozdziałów liczy ostatnia część Kamasutry, poświęcona kurtyzanom. Zawiera ona szczegółowe wskazówki, w jaki sposób kurtyzany powinny przyciągać mężczyzn, jakimi wybiegami zatrzymać ich przez dłuższy czas, jak wyciągnąć od nich dużo pieniędzy, jak pozbyć się uciążliwego kochanka, jak odzyskać utraconego i jak zadbać o przyszłość swojej córki.
W Europie znane są też dwa teksty, które łączą formę poradnika miłosnego z narracją literacką: Nauki stręczycielki Damodaragupty z VIII wieku i Edukacja kurtyzany Kszemendry z XI wieku. Wydano je również w polskim tłumaczeniu, w jednym tomiku pod tytułem Edukacja hinduskiej kurtyzany[6].
Damodaragupta, który był ministrem jednego z królów Kaszmiru wciela się w postać odrażającej staruchy Wirakali, ogniś pięknej kurtyzany, udzielającej rady młodziutkiej Malati, która rozpoczyna karierę sprzedajnej miłośnicy. Stręczycielka zaczyna lekcje od uświadomienia dziewczynie siły jej urody zniewalającej mężczyzn a następnie doradza jak idąc drogą rozwiązłości i przebiegłego postępowania „usidlić” bogatego kochanka, wyciągnąć od niego jak najwięcej podarków i kosztowności a następnie zwrócić się ku następnemu.
Drugi z tekstów - Edukacja kurtyzany, którego autorem jest kaszmirski poeta i prozaik Kszemendra (ok. 990-1065) jest jeszcze w większym stopniu utworem literackim, ukazującym obraz życia służebnic miłości w tym czasie. I tutaj młoda, początkująca kurtyzana Kalawati wysłuchuje rad starszej, doświadczonej koleżanki - rajfurki nad rajfurkami (czyli stręczycielki nad stręczycielkami). Nauczycielka Kszemendry wskazuje podobne postępowanie z kochankiem jak Damodaragupta ale ilustruje je ponadto przykładami z własnego życia. Różnica pomiędzy tymi dwoma tekstami polega też na tym, że o ile pierwsza patrzy na kurtyzany z sympatią i choć rozwiewa złudzenia, że oddają się z miłości, pokazuje ich kunszt i urodę. Druga bezlitośnie demaskuje wyrachowanie, bezwzględność, dwulicowość i chciwość służebnic straszliwej Kali ostrzegając pożądliwych mężczyzn, że każdy dom rozkoszy to nora, gdzie czuwa czarna rasa przerażających żmij, jaskinia głodnych lwów, kłębowisko słoni ogarniętych szałem rui.
Dziewiętnastowieczny historyk F.S. Pierre Dufour napisał, że pierwsze znane ślady prostytucji prowadzą do bliskowschodniej Chaldei. Rozwinęła się wtedy prostytucja gościnna, polegająca na wzajemnej wymianie uprzejmości z kimś obcym, nieznanym, komu nie można było odmówić prawa gościnności. Wedle tradycji Chaldejczyków gościowi należało oddać do dyspozycji wszystko, czym gospodarz dysponował, nie wyłączając jego żony czy córki. Ta forma prostytucji istniała także w innych krajach.
Starożytni Żydzi w ramach monoteizmu ustanowili system zakazujący oddawania hołdu poszczególnym bóstwom, zakazując także prostytucji sakralnej. Kupczeniem ciałem nie mogły zajmować się Żydówki, lecz pozwalano na nie innym kobietom. W rzeczywistości zakaz funkcjonował w sposób niejednoznaczny, ponieważ "prostytutką" nie była nazwana kobieta, którą oddawał za pieniądze jej ojciec, ale tylko ta, która znajdowała się pod kuratelą mężczyzny, który bez jej przyzwolenia sprzedawał lub oddawał jej ciało. Faktycznie zakazane było sprzeniewierzenie dóbr pana domu, nie handel seksualny, a ojcowie na Bliskim Wschodzie mogli sprzedawać usługi swych córek od momentu ukończenia przez nie trzech lat.
W Starym Testamencie niejednokrotnie wspomina się o prostytutkach (nierządnicach). W Księdze Powtórzonego Prawa zabroniono Izraelitom prostytucji sakralnej: Nie będzie nierządnicy sakralnej wśród córek Izraela ani mężczyzn uprawiających nierząd sakralny wśród synów Izraela (23:18), a także stręczycielstwa: Nie zaniesiesz do domu Pana, Boga twego, zarobku nierządnicy, jak i zapłaty dla psa, jako rzeczy ofiarowanej ślubem. Tak jednym, jak i drugim brzydzi się Pan, Bóg twój (23:19). Podkreślano też aspekt materialny prostytucji: Kto mądrość kocha - ten ojca raduje, kto z nierządnicami przestaje, dobra roztrwoni (Księga Przysłów, 29:3), Nie oddawaj się nierządnicom, abyś nie stracił swego dziedzictwa (Mądrość Syracha, 9:6).
Nowy Testament także potępia prostytucję (np. O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, List do Efezjan, 5:3), jednak prostytutkom nie odbiera się szans na zbawienie, mimo że są winne ciężkiego przewinienia moralnego, mogą zostać zbawione dzięki swej wierze, na dowód przytaczane są słowa Jezusa Chrystusa: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego (Ewangelia Mateusza, 21:31).
W VII wieku prorok islamu Mahomet obwieścił, że prostytucja jest bezwzględnie zakazana. Zgodnie z nauką islamską prostytucja jest grzechem. Pomimo tego niewolnictwo seksualne było szeroko rozpowszechnione w ramach handlu niewolnikami zarówno w średniowieczu jak i w początkach czasów nowożytnych gdy to zdobyte młode kobiety pochodzące z Kaukazu, Afryki, Centralnej Azji i Europy służyły jako konkubiny w haremach arabskich. Muhammad Ibn Battuta wspomina kilka razy, że otrzymał lub nabył niewolnice.
Pomimo owych zakazów istniała w islamie duża tolerancja w odniesieniu do męskich poczynań przedmałżeńskich i pozamałżeńskich. Znalazło to odbicie między innymi w muzułmańskich zapatrywaniach na kwestię prostytucji. Jedynie, co głosi Koran na temat prostytucji, to zasada, że niewolnice o ile chcą żyć w cnocie, nie powinny być zmuszane do prostytucji. Pomimo stwierdzenia Mahometa, że „w islamie nie ma prostytucji”, kupowanie seksu w krajach muzułmańskich było często tolerowane, a nawet regulowane i opodatkowane przez władze islamskie[7].
Prostytucja istniała we wszystkich krajach muzułmańskich, pomimo, że nieżonaci mężczyźni i niezamężne kobiety należały do wyjątków, a zgodnie z prawem cudzołóstwo należało karać kamieniowaniem, czego jednak w praktyce nie czyniono prawie nigdy. W Farsie i w Egipcie tancerki i prostytutki musiały płacić podatki. W Laodycei codziennie na bazarze odbywał się przetarg na prostytutki. Kto dobił targu, otrzymywał pierścień, upoważniający do przebywania w nocy w towarzystwie wynajętej kobiety. W Suzie domy publiczne znajdowały się tuż obok meczetu. Podobnie jak w starożytnej Grecji kobiety zamężne nie uczestniczyły w spotkaniach towarzyskich mężczyzn. Zastępowały je hetery – urodziwe, wykształcone, biegłe w muzyce, tańcu, śpiewie i konwersacji niewolnice[8].
Istnienie prostytucji przyczyniło się do większe niezależności seksualnej mężczyzn, również poza ramami małżeństwa, ale prostytutki stanowiły jawny kontrast w odniesieniu do pozostałych kobiet, którym nie wolno uprawiać seksu przedmałżeńskiego. Z powodu surowych restrykcji nakładanych na seksualność niezamężnych młodych kobiet obcowanie z prostytutką jest dla mężczyzn, pochodzących z krajów konserwatywnych, pierwszym w życiu doświadczeniem seksualnym, podobnie jak to miało miejsce w wielu krajach chrześcijańskich, gdzie niegdyś było to praktyką znacznie bardziej rozpowszechnioną niż dziś.
Mimo to od czasu do czasu wzmagał się sprzeciw wobec prostytucji i – podobnie jak w krajach chrześcijańskich – był wymierzony w kupczące seksem kobiety, a nie w ich klientów. W Iranie po rewolucji islamskiej wiele prostytutek postawionych przed sądem w zbiorowych procesach zostało skazanych na śmierć.
W Grecji wyróżniało się dwa rodzaje prostytucji: publiczną, z którą łączy się pojęcie graffiti (za pierwsze graffiti uważa się oznaczenia na murach domów oferujących usługi prostytutek, a formy zostały odkryte w Pompejach) i sakralną, praktykowaną również w Egipcie i państwach Azji.
Solonowi, ojcu-założycielowi republiki ateńskiej w VI wieku p.n.e., przypisuje się stworzenie we wszystkich dzielnicach miasta specjalnych obiektów miejskich (stgr. οἰκίσκοι oikiskoi), których celem było umożliwianie kawalerom zaspokajania ich pragnień seksualnych bez zwracania się ku kobietom zamężnym i młodym córkom wolnych obywateli. Tak zatem powstały pierwsze ateńskie domy publiczne. Bardzo szybko zezwolono na otwieranie przybytków prywatnych, działających zgodnie z decyzjami władz i z polityką podatkową miasta.
W społeczeństwie greckim, uważanym za najbardziej mizoginistyczne spośród społeczeństw tej epoki, w którym zamykano kobiety w gyneceach, prostytutki były zazwyczaj niewolnicami, choć mogły być również kobietami wolnymi, które straciły rodziców lub opiekunów i pozostały bez środków do życia. Te z nich, które nie pracowały dla jednego z domów publicznych, musiały same zdobywać klientów - ich ulubionym terenem łowów były porty, a każde przybycie statku wiązało się z przybyciem służebnic, pojawiających się by wybrać bogatych kupców dla swych pracodawczyń. Prostytutek było niemało, przykładowo w Koryncie, mieście bardzo dobrze prosperującym, w świątyni Afrodyty znajdowało się ich według Strabona ponad tysiąc (stąd pochodzi popularne do dziś w języku polskim określenie nierządnicy – "córa Koryntu").
Do głównych środków pobudzających klientów należała muzyka, a typowym instrumentem greckich prostytutek był aulos: W starożytnych Atenach popularne były przyjęcia organizowane jedynie dla mężczyzn (...). Na tych imprezach rozrywki dostarczały im grupy tancerek, muzykantek i prostytutek zarazem, tzw. auletryd, które grały na fletach, bębenkach i małych czynelach i tańczyły zmysłowe tańce z Bliskiego Wschodu. Po występie artystycznym mężczyźni rywalizowali między sobą o ich usługi seksualne.[9]
W Grecji oprócz kobiet wolnych, obywatelek były, były też flecistki, tancerki i niewolnice, z którymi mężczyźni mogli mieć stosunki bez ograniczeń ze strony żony. Były też prostytutki kultowe (hierodule), bardzo kosztowne, oraz prostytutki świeckie (hetery, czyli towarzyszki zabaw). Luksusowe hetery, zapewniały ówczesnej arystokracji rozrywkę intelektualną, kulturalną, ale także seksualną. Aspazja, żyjąca w V wieku p.n.e., skandalizująca kochanka Peryklesa, była jedną z nich.
W licznych społecznościach starożytnych, jak na przykład u Etrusków, prostytucja nie była negatywnie postrzegana i stanowiła źródło dochodów dla kobiet wolnych, umożliwiające im zgromadzenie posagu i osiągnięcie w ten sposób najbardziej pożądanego przez nie stanu - małżeństwa. Działo się tak ku wielkiemu zgorszeniu Greków, zarzucających Etruskom lekkość obyczajów ich kobiet.
W Rzymie, jak i w innych miejscach regionu gdzie istniało zjawisko niewolnictwa, można było używać niewolników wedle upodobania, stanowili oni bowiem własność prywatną. Niewolnica znajdowała się poza sferą praw dotyczących zdrady małżeńskiej: jej partner nie mógł przedstawić jej tego rodzaju zarzutów, i to niezależnie od tego, czy jej kochankiem był jej właściciel, czy też ktoś inny. Prawa potępiające właścicieli za prostytuowanie swych niewolników były tak mało skuteczne, że były wielokrotnie obwieszczane i potwierdzane od I do IV wieku, podobnie jak ustawy uznające stosunki seksualne między właścicielem a niewolnikiem za zdradę małżeńską.
Pomimo tego prostytucja kwitła w Rzymie i to w wielu miejscach: prostytutki zajmowały się nierządem w domach, oberżach, ulicach, pod arkadami jak i przed drzwiami ich własnych domostw, a nawet na cmentarzach. Klientów wabiły w wyrafinowany sposób, np. rozdając ciasteczka w kształcie fallusa.
Bardzo wcześnie, bo już od II wieku p.n.e., prostytutki zostały spisane w specjalnym rejestrze i musiały odtąd posiadać pozwolenie na wykonywanie zawodu. Jako obywatelki zostały uznane za niegodne. Reprezentowały różnego rodzaju pozycje społeczne: od najmarniejszych, jak w przypadku córek niewolników, do luksusowych kurtyzan, których usługi miały bardzo wysoką cenę. Ich stan liczebny był odnawiany przez napływ niewolników, spowodowany przez działania wojenne oraz przez piratów: np. w Delos codziennie sprzedawano 10 000 niewolników. W całym cesarstwie co roku dziesiątki tysięcy dzieci i nastolatków zaczynało uprawiać nierząd.
Ruiny lupanaru w Pompejach potwierdzają, że w starożytnym Rzymie oddawano się prostytucji. Zawód ten, uznany za degradujący, był jednak legalny. Seksualność nie była poddana tam restrykcjom, które powstały w świecie chrześcijańskim. Trudno jest nakreślić jednoznaczny obraz prostytucji w epoce rzymskiej. Sutenerstwo (łac. lenocinium) było często przedmiotem zakazu i bywało karane. Jednakże obecność prostytutek (lenones) świadczy o czymś zgoła przeciwnym. Cesarz ustanawiał nawet podatki dla prostytutek, aby zwiększyć dochód państwa. Mimo że tolerowana, praktyka ta nie była pozbawiona ryzyka. W papirusach z IV wieku znajduje się opis procesu między starszą kobietą, która prostytuowała swoją córkę, a zabójcą tej córki, od którego żądała ona zadośćuczynienia finansowego. W okresach, gdy doprowadzenie do zdrady małżeńskiej mogło doprowadzić do kary śmierci, niektóre damy z wyższych sfer wpisywały się do rejestru prostytutek, żeby uniknąć skazania.
Tradycja chrześcijańska uważała prostytucję za mniejsze zło. Augustyn z Hippony sądził, że jest ona rzeczą naturalną i pozwala na ochronę kobiet i młodych dziewcząt przed pożądaniem mężczyzn. Tomasz z Akwinu twierdził, że prostytucja jest społecznie konieczna i odgrywa rolę toalety w domostwie: brzydko pachnie, ale bez niej (nich) cały dom pachniałby brzydko. Zdaniem wielu teologów lepsze z dwojga złego jest gdy kobieta skłoni swego męża do skorzystania z usług prostytutki, niżby miała zgodzić się na pewne praktyki seksualne uważane za grzechy ciężkie.
W epoce średniowiecza odpowiedzialni za porządek publiczny radni miejscy, możni laiccy oraz kościelni (biskupi, zakonnicy a nawet papież) zajmowali się stopniowym organizowaniem prostytucji, już od XII wieku, szczególnie zaś od XIV, czerpiąc z tego korzyści materialne. Istniały nawet domy publiczne zakładane przez zakony lub kapituły. Prostytucja była wciąż uważana za zjawisko naturalne, za mniejsze zło. We Włoszech sprawujący władzę tłumaczyli nawet, że pobór urodziwych prostytutek pomoże w przekonaniu młodych ludzi do porzucenia praktyk homoseksualnych. Miasta i osady otwierały zatem oficjalnie miejskie domy publiczne, lub też wskazywały na dzielnice miasta, w których prostytucja była tolerowana.
Uregulowania dotyczyły m.in.:
Często uściślano rodzaj przyjmowanych klientów: wiele lupanarów teoretycznie nie mogło pozwolić sobie na otwieranie swych drzwi klientom żonatym, księżom i Żydom. Ubranie prostytutki musiało odróżniać się od strojów innych kobiet, tak aby te ostatnie nie były nagabywane bez przyczyny. Prostytutkom nie zapewniano ochrony prawnej przed przemocą czy wykorzystywaniem: w perspektywie mniejszego zła los tych kobiet poświęcano wyższemu dobru - porządkowi publicznemu, ponieważ często właśnie regularne występowanie gwałtów grupowych dokonywanych przez zorganizowane bandy skłaniało władze miejskie do zajęcia się problemem kanalizacji agresji seksualnej mężczyzn.
Dla tych "zagubionych" kobiet, za jakie uważano nierządnice, najlepszym wyjściem miało być oddanie się skrusze po spełnieniu swych funkcji, co miało pozwolić na zbawienie ich dusz (przykładem miała być Maria Magdalena). Zgodnie z duchem czasu prostytutki nie były marginalizowane, lecz przeciwnie, stosunkowo dobrze zintegrowane ze społeczeństwem, w którym miały do odegrania ważną rolę. W krążących żartobliwych opowieściach średniowiecznych prostytutki stawały się współpracownikami innych kobiet, którym pomagały zemścić się na nieuczciwych podrywaczach. Katedra w Chartres posiada witraż ofiarowany przez prostytutki, na wzór innych witraży, wykonanych na zamówienie innych korporacji zawodowych, jak piekarzy czy kupców.
Prostytutki uprawiały swój zawód z powodów finansowych, gdy były pozbawione innych dochodów, działo się tak w przypadku dziewcząt spoza miasta, przyjeżdżających ze wsi, kobiet wykluczonych z systemu matrymonialnego, ponieważ zostały zgwałcone lub porzucone, czy były służącymi w stanie błogosławionym pozbawionymi pracy. Te prostytutki, w mniejszym lub większym stopniu tolerowane przez sąsiadów, które przyjmowały dyskretnie we własnych pokojach mężczyzn z dobrych domów, pracowały w nieco lepszych warunkach i otrzymywały wyższe wynagrodzenie.
Praktyki seksualne, na tyle na ile możemy to dziś dowieść, były zwykle oralne, analne oraz manualne, ponieważ kobiety unikały stosunków dopochwowych ze względu na antykoncepcję.
Prostytucja w czasach średniowiecznych nie była traktowana w sposób jednaki: sama Marsylia wielokrotnie zmieniała przepisy dotyczące tego zjawiska, idące od konsekwentnej prohibicji, poprzez opodatkowanie, do pewnej wyrozumiałości. Tomasz z Akwinu twierdził, że gdyby zniesiono prostytucję, niekontrolowane pożądanie mężczyzn stwarzałoby ryzyko dla kobiet uczciwych, zwłaszcza dla ich związków, a także dla reszty społeczeństwa. Znaczącymi postaciami tamtej epoki były Tullia d'Aragona i Rosa Vanozza - ta pierwsza, być może córka kardynała Luigiego d'Aragony, była słynną kurtyzaną wenecką, pisarką i filozofem, a druga w wieku trzydziestu lat, została stałą kochanką papieża Aleksandra VI i dała mu czworo potomstwa. Aby dać prostytutkom "nową szansę", założono Zakon Świętej Marii Magdaleny. Najczęściej jednak prostytutki były źle traktowane, na przykład Joanna d'Arc przeganiała rozpustnice, które podążały za jej armią (prostytutki często towarzyszyły żołnierzom).
W epoce odrodzenia stały się niezwykle popularne kurtyzany. Wyraz kurtyzana uzyskał znaczenie "prostytutka wysokiej rangi" w XV i XVI wieku we Francji i Włoszech. Przyczynił się do tego fakt, że wiele dam zgromadzonych na dworach renesansowych książąt świeckich i duchownych zbyt szczodrze szafowało swoimi łaskami i wdziękami, przy czym nie wzbraniało się przed materialnym rewanżem ze strony mężczyzn. Równocześnie szczególnie piękne i ambitne prostytutki naśladowały strojem i stylem zycia damy dworu, w ten sposób zaspokajając potrzeby możnych mężczyzn. Kurtyzanami często były aktorki, śpiewaczki, tancerki. Budziły one duże zainteresowanie i były pociągające erotycznie nie tylko z powodu ładnego ciała czy inteligencji; dodatkowo niezwykłą atrakcję stanowiło oglądanie ich na scenie dworskiej w czasie przedstawień.
Od połowy XVI wieku dążenie do organizowania prostytucji zaczęło maleć i w całej Europie zamykano domy publiczne, tak w krajach protestanckich jak i katolickich. We Francji dekret zakazujący ich istnienia wydany został w 1560. Odtąd z prostytucją walczono, a intensywność tych działań była bardzo zmienna w zależności od czasu i miejsca, zjawisko to jednak przetrwało – zaadaptowało się do nowych warunków i rozwijało w ukryciu.
Dla okresu od XVII do XIX wieku charakterystyczna była wola walki z prostytucją, której celem było niekiedy całkowite jej wyplenienie, poprzez uwięzienia i wygnania. Jednak wiele z wprowadzanych nakazów zostało dość szybko zapomnianych bądź nie było wprowadzanych w życie. Pojawiły się też niespotykane dotychczas zachowania: otwierano przytułki (asiles) dla kobiet, które chciały powrócić na drogę cnoty. Po niedługim czasie dołączyły do nich niewiasty, którym "groziła" prostytucja, ponieważ były ubogie i w stanie wolnym. Spisane zalecenia uściślały nawet, że należy przyjmować wyłącznie urodziwe dziewczęta, brzydkie bowiem "nie posiadały powodów by obawiać się o swój honor". Tego rodzaju instytucje utworzyły m.in. Wielka Brytania, a następnie Hiszpania. W 1658 Ludwik XIV nakazał uwięzienie w szpitalu Salpêtrière wszystkich kobiet winnych prostytucji lub zdrady, aż do momentu gdy księża lub przeorysze zakonów uznają, że wyraziły one wystarczająca skruchę i zmieniły się. Wtedy właśnie, po raz pierwszy w kulturze europejskiej, więzienie zostało miejscem, gdzie wymierza się kary. Do tej pory bowiem w więzieniach wyłącznie przetrzymywano oskarżonych do momentu procesu, lub też skazanych przed wygnaniem ich lub wysłaniem na katorgę.
Wielka Brytania zaczęła deportować na Antyle dziewczęta z domów zamkniętych - było ich 400 po zamknięciu tego rodzaju przybytków w Londynie w 1650 roku. Około 10 tysięcy wysłano przymusowo do Ameryki w latach 1700-1780. Arystokraci europejscy byli w tym okresie szczególnie brutalni, jeśli chodzi o sposób, w jaki wyrażali swą seksualność. Dysponujemy dziś opisami pełnych przemocy scen z tamtego okresu: w przybytkach odbywały się orgie, stosowano bicie i biczowanie, wykorzystywano osoby niepełnoletnie. Ówczesne społeczeństwo jako całość, zarówno mieszkańcy miast jak i wsi, charakteryzowało się obecnością przemocy seksualnej, a zorganizowane grupy atakowały samotne kobiety, dokonując na nich zbiorowych gwałtów i tortur.
Szacuje się, że w przeddzień rewolucji francuskiej w samym Paryżu znajdowało się 30 000 zwykłych prostytutek i 10 000 luksusowych kurtyzan (co w sumie stanowiło ok. 13 % wszystkich kobiet); w Londynie było ich około 50 000, co jest dowodem nieskuteczności zaproponowanych restrykcji i represji. Wobec niepowodzenia poprzednich środków działania Dyrektoriat, a następnie Napoleon Bonaparte, jak również inni władcy europejscy, wprowadzali ponownie organizację domów publicznych.
Dziewiętnastowieczny dom publiczny był miejscem relaksu tak zwykłym i naturalnym jak każde inne miejsce, częścią składową życia społecznego, gdzie szanowani przedsiębiorcy czy też młodzieńcy spotykali się na co dzień, nie ukrywając w żaden sposób tego zwyczaju. Studenci i licealiści zwykli udawać się tam w czwartkowe popołudnia, które były wolne od szkoły w tamtym okresie, oraz w czasie szkolnych wakacji. Istnieje list nastoletniego Prousta, w którym przyszły pisarz prosił swego dziadka o kieszonkowe, pozwalające mu na udanie się do jednego z domów publicznych.
W Paryżu w połowie XIX wieku istniało około 200 przybytków oficjalnych, będących pod kontrolą policji i lekarzy, ale pod koniec tego samego wieku było już ich tylko około 60, w wyniku pojawienia się burdeli nieoficjalnych, liczących wtedy 15 000 prostytutek. Od 1870 do 1900 roku istniało około 155 000 kobiet oficjalnie zadeklarowanych jako prostytutki, tymczasem policja zatrzymała w tym samym okresie około 725 000 innych, uprawiających prostytucję poza zinstytucjonalizowanymi ramami. Ta sytuacja doprowadziła to tego, że w 1911 roku prefekt policji Lépine zezwolił na istnienie "domów spotkań" (maisons de rendez-vous), gdzie prostytutki nie mieszkały, a tylko przychodziły do pracy. Obok tych domów istniały piwiarnie (brasseries), będące w założeniu kawiarniami z kelnerkami "chodzącymi na górę" - Paryż we wspomnianym okresie liczył 115 miejsc tego rodzaju. Dodać należy do tej liczby perfumerie oraz miejsca kąpieli i masaży. Policja szacuje na 40 000 codzienną liczbę klientów różnego rodzaju domów, co znaczy, że około ćwierci paryskich mężczyzn utrzymywało kontakty z prostytutkami.
Burdele paryskie prześcigały się w tym okresie w oferowaniu specjalizacji w ramach wszelkiego rodzaju perwersji. Stanowiły przybytki przyjemności i wyrafinowania erotycznego. Odwiedzali je chętnie także goście spoza miasta. Prostytutki były rekrutowane spośród młodych dziewcząt przybyłych do miasta by pracować i pozostawionych na marginesie społeczeństwa przez bezrobocie oraz ciąże.
Francja częściej zwracała się raczej ku reglamentacji niż ku prohibicji. W styczniu 1796 roku, pod wpływem Dyrektoriatu, Napoleon Bonaparte utworzył rejestr prostytucji paryskiej. W 1802 ustanowiono obowiązkową wizytę lekarską, by stłumić epidemię kiły. W tym okresie kobiety, z powodu braku dostępu do uniwersytetów, nie mogły być lekarzami, a wizyta lekarska u mężczyzny była postrzegana jako bardziej jeszcze degradująca niż noc z klientem, została więc wręcz znienawidzona przez prostytutki.
Objęte przez służbę zdrowia opieką zostały zarówno ulicznice (fille en carte), jak i te prostytutki, które znajdowały się w domach publicznych (à numéro "ponumerowane"). Kobiety nie zgadzające się na wizyty lekarskie były karane. Taka sytuacja trwała do 1946 roku, gdy Marthe Richard przekonała parlament do zamknięcia 1500 francuskich domów publicznych.
polskojęzyczna:
francuskojęzyczna: