Katolicka etyka seksualna – dział teologii moralnej Kościoła katolickiego, zajmujący się zagadnieniami etycznymi natury ludzkiej seksualności, jej przyczyn i przejawów w świetle katolickiego rozumienia prawa naturalnego[1] i w kontekście powołania chrześcijanina do świętości poprzez relację z Chrystusem w Kościele[2].
Spis treści |
Katolicka etyka seksualna ukazuje człowieka jako istotę seksualną, tzn. posiadającą określoną płeć (kobieta lub mężczyzna), i nastawioną na więź z osobą płci przeciwnej - więź, która znajduje swoją realizację w małżeństwie. Etyka katolicka postrzega człowieka jako osobę, w której różne aspekty seksualności "somatyczny", "duchowy" i "psychiczny" potrzebują integracji w jednym doświadczeniu miłości[3]. Oznaką i jednocześnie drogą do osiągnięcia tej wewnętrznej integracji wymiaru cielesnego, biologicznego z duchowym, która uzdalnia człowieka do przeżywania relacji seksualnej jako daru, jest czystość (KKK 2337). Etyka Kościoła katolickiego przedstawia podstawowe zasady moralne kierujące ludzką seksualnością, tak by była ona miejscem duchowego spotkania Boga i współmałżonków. Podkreślił to Benedykt XVI w swej encyklice Deus caritas est, będącej pierwszym dokumentem Magisterium Kościoła w XXI w. na temat etyki seksualnej. Stosunek seksualny małżonków, duchowo oczyszczony i otwarty na życie, został w niej ukazany jako miejsce doświadczenia miłości, która może dać "pewien przedsmak szczytu istnienia, tej szczęśliwości, do której dąży całe nasze istnienie"[4]. Katolicka etyka seksualna prowadzi swą refleksję w ścisłej współpracy z innymi działami teologii, szczególnie dogmatyką i teologią duchowości - aby ukazać powiązanie chrześcijan i ich seksualności z Osobą Chrystusa, Duchem Świętym, sakramentami i prawem ewangelicznym. Katolickie moralność postrzega seksualność ludzką w kontekście drogi chrześcijanina do świętości realizowanej poprzez pełny rozwój cnót[2].
Katolicka etyka seksualna odwołuje się do katolickiego rozumienia prawa naturalnego jako podstawowej płaszczyzny łączącej biologiczną wiedzę o ludzkiej seksualności z refleksją teologiczną[1]. Ta ostatnia zaś znajduje swe podstawowe źródło w Piśmie Świętym oraz u Ojców Kościoła. Stara się poszukiwać także poparcia swych tez w naukach szczegółowych, by z większym powodzeniem odpowiedzieć na pytania dotyczące etyki seksualnej i bio-etyki stawiane współcześnie przez z sekularyzowany świat[5][2].
Zdaniem Kościoła podstawowe normy katolickiej etyki seksualnej są formułowane nie arbitralnie, lecz poprzez rozpoznanie natury i godności osoby ludzkiej oraz miejsca jakie zajmuje w niej seksualność (tzw. "norma personalistyczna")[6]. Jan Paweł II pisał o tzw. adekwatnej antropologii[7]. Rozpoznanie to ma być wsparte światłem, które Bóg ma dawać przez swego Ducha (por. J 16,13), czyli danymi czerpanymi z Objawienia[8].
Etyka chrześcijańska stawia człowieka w relacji z Bogiem osobowym. Według niej człowiek nosi w sobie obraz i podobieństwo Boga-Miłości (por. Rdz 1,26 ; J 4,8)[9], które zostały odnowione w Jezusie Chrystusie, dlatego ludzie są wezwani, by postępować podobnie jak On (por. 1 J 2,6)[10].
Współżycie seksualne w etyce katolickiej ukazywane jest (mimo iż jest przeżywane w ciele mającym naturę zwierzęcą) jako wyraz osoby. Zjednoczenie cielesne ma dokonywać się w "dialogu osobowym". Etyka katolicka uznaje, że człowiek w odniesieniu do popędu seksualnego, który ma cechy podobne do popędu występującego w organizmach zwierzęcych, różni się tym, że ma on ducha (duszę), wspartego łaską Boga. Seksualność ma współpracować z duchem, który ma kierować nią zgodnie z wolnością właściwą osobie, podczas gdy zwierzęta w zachowaniach seksualnych kierują się instynktem[11].
Źródłem nauczania Kościoła w dziedzinie seksualności są arbitralne orzeczenia Magisterium Kościoła, opierające się na Tradycji oraz - w niektórych przypadkach - na Piśmie Świętym.
Nowsze dokumenty Magisterium na temat katolickiej etyki seksualnej:
Po Soborze Watykańskim II ukazały się następujące dokumenty Kongregacji Nauki Wiary i Papieskiej Rady ds. Rodziny poświęcone poszczególnym zagadnieniom etyki seksualnej:
Etyka katolicka naucza, że osąd sumienia co do czystości aktów seksualnych powinien być wyrobiony poprzez poznanie stanowiska Kościoła o naturze i celach pożycia małżeńskiego. Magisterium Kościoła formułuje to stanowisko w swych oficjalnych wypowiedziach, prostując także różne błędne - w jego mniemaniu - opinie, które również mają wpływ na sumienia małżonków[15].
Tajemnica miłości erotycznej urzeczywistnia się przez dopełnianie się płci, oddziaływanie obu płci na siebie. Seksualność przeżywa się albo w małżeństwie, albo w celibacie, zawsze jednak ukierunkowuje ona ku drugiej osobie[16]. Jest zewnętrznym, psycho-fizycznym wyrazem wewnętrznej wspólnoty dwojga małżonków, komunii osób – pełnym, szczerym i wiernym przez całe życie darem osób, który jest z natury swej płodny, ponieważ miłość jest płodna[17].
O tym, że według katolickiej etyki, pożycie seksualne jest ściśle związane z prokreacją, świadczy też zapis prawny kanonu 1096 Kodeksu prawa kanonicznego, który mówi, że małżeństwo jest skierowane ku zrodzeniu potomstwa przez pożycie seksualne[18].
Takie zachowania jak masturbacja[12], petting czy stosunek obezpłodniony przy użyciu środków antykoncepcyjnych oceniane przez Kościół jako postawy egocentryczne, niechętne dzieciom i przeciwne życiu, etyka katolicka uznaje za niezgodne z naturą miłości seksualnej człowieka.[16][17][19]
Stosowanie metod nie pozwalających zagnieździć się zarodkowi w macicy (czyli utrudniających lub uniemożliwiających implantację np. przez zmienienie struktury błony śluzowej trzonu macicy - endometrium), na przykład: wkładka domaciczna, pigułki przyjmowane po stosunku, antykoncepcja hormonalna (przykładowo : tabletki, plastry, zastrzyki antykoncepcyjne) wchodzi w zakres grzechu aborcji. Należy zwrócić uwagę, że Kodeks Prawa Kanonicznego oraz Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich, w przypadku spowodowania śmierci embrionu (od momentu poczęcia) przewidują karę ekskomuniki. [20][21][22][19]. W 1968 r. Paweł VI jednoznacznie ocenił antykoncepcję jako czyniącą współżycie małżeńskie wewnętrznie niemoralnym - mimo iż skłaniają do tego "słuszne przyczyny":
Zgodnie z etyką katolicką, małżonkowie mają poprzez prawe sumienie dostosować swoje postępowanie do planu Boga-Stwórcy. Gdy z ważnych przyczyn potrzebują wprowadzić "przerwy między kolejnymi urodzeniami dzieci" (por. Humanae vitae (HV) n.15) lub też ze względu na "warunki fizyczne, ekonomiczne, psychologiczne i społeczne (...) okresowo lub nawet na czas nieograniczony" decydują się unikać zrodzenia dalszego dziecka (HV 10) zaleca się im współżycie zgodne z naturalnym planowaniem rodziny. Gdy unikanie potomstwa jest spowodowane rzeczywiście ważnymi okolicznościami, jest ono oceniane na równi z postawą tych rodziców, którzy kierując się roztropnym namysłem i wielkodusznością, decydują się na przyjęcie liczniejszego potomstwa. Zakłada to osiągnięcie cnoty opanowania i czystości[23]. Jan Paweł II zwrócił uwagę, że nie chodzi tu o "technikę", gdyż nie można redukować odpowiedzialnego rodzicielstwa do samych biologicznych "cyklów" ludzkiej płodności[24]. Papież mówił o ładzie współżycia małżeńskiego, który oznacza, że w sercach małżonków jest zachowana harmonia pomiędzy rodzicielstwem (odpowiedzialnym) a zjednoczeniem osobowym[25]. Podejmowanie współżycia unikając potomstwa dla mało ważnych przyczyn, obiektywnie słusznych powodów, wymienionych przez Pawła VI, jest uznawane z kolei za postawę podobnie niemoralną, co antykoncepcja[26].
Katolicka refleksja nad etyką seksualną w Polsce w XX w., zwłaszcza po II wojnie światowej w środowisku skupionym wokół Karola Wojtyły, cechowała się wiernością tradycyjnemu nauczaniu Kościoła. Wymienić należy przede wszystkim takie postacie jak przed wojną Jacek Woroniecki OP (1878-1949), po wojnie: Włodzimierz Fijałkowski (1917-2003), Wanda Półtawska (1921-), abp Kazimierz Majdański (1916-2007) i inni. Kościół w innych krajach europejskich i Ameryce przeszedł poważny kryzys, przede wszystkim w związku z odrzuceniem nauczania papieskiego wyrażonego w encyklice Humanae vitae[27].
Magisterium Kościoła, czyli oficjalne nauczanie Kościoła na temat etyki seksualnej, zwłaszcza w XX w. przeżywało okresy, w których na znaczną skalę podawano w wątpliwość pewne uznawane do tej pory elementy doktryny.
W 1935 Herbert Doms, zainspirowany encykliką Piusa XI Casti connubii, wydał książkę o teologii małżeństwa, Vom Zweck und Sinn der Ehe (O celu i znaczeniu małżeństwa), w której odcinał się od nazistowskiej ideologii podporządkowującej miłość małżonków służbie III Rzeszy poprzez dostarczanie jej oddanych obywateli.
Prof. Doms próbował wykazać, że pierwszorzędnym celem małżeństwa nie jest dziecko, ale sama wspólnota małżeńska. Uprzywilejowaną aktualizacją tej wspólnoty miało być zjednoczenie cielesne, niekoniecznie związane z prokreacją, na co wskazywałaby według niego sama natura aktu, który nie zawsze jest płodny[28].
Opublikowane dwa lata później (1937) wydanie francuskie tej książki wszczęło międzynarodową ogólnokościelną dyskusję na temat celów małżeństwa[29].
Ze względu na wagę zagadnienia papież Pius XII w swoim przemówieniu do Trybunału św. Roty w październiku 1941 przypomniał tradycyjną naukę Kościoła, że wszystkie cele małżeństwa są podporządkowane celowi prokreacji[30].
Trzy lata później, 29 marca 1944, kardynałowie, członkowie Kongregacji Świętego Oficjum na zebraniu plenarnym wydali dekret De finibus matrimonii. Jego intencją było odrzucenie pewnych stwierdzeń, które pojawiły się w toku dyskusji zainicjowanej przez Herberta Domsa. Stanowisko kardynałów nie było wymierzone przeciwko prawdzie o ważności miłości i wierności dla życia małżeńskiego, ale w poglądy – przedstawiane także przez samego wrocławskiego teologa – próbujące usankcjonować przeżywanie jednoczącej miłości małżeńskiej w akcie seksualnym w sposób odizolowany od prokreacji. Dekret zatem skupia się na zagadnieniu roli samego pożycia małżeńskiego i podtrzymuje augustyńską formułę, że pierwszym i koniecznym przeznaczeniem aktu seksualnego w małżeństwie jest zrodzenie potomstwa. Orzeczenie brzmi:
«Czy można dopuścić twierdzenia niektórych najnowszych [autorów], które bądź to zaprzeczają temu, że pierwszorzędnym celem małżeństwa jest zrodzenie i wychowanie potomstwa, bądź uczą, że cele drugorzędne nie muszą być koniecznie podporządkowane celowi pierwszorzędnemu, lecz powinny być [uznane] jako jednakowo główne i niezależne»? [Ojcowie] zadekretowali, że należy odpowiedzieć przecząco[31].
Dyskusja przycichła, aby wybuchnąć na nowo w okresie Soboru Watykańskiego II. Zarówno "Konstytucja Duszpasterska o Kościele w Świecie Współczesnym", jak i posoborowa encyklika Pawła VI "Humanae vitae" podtrzymały wcześniejsze nauczanie Piusa XII i Kongregacji Świętego Oficjum o nierozerwalności dwóch znaczeń małżeńskich: prokreacji i zjednoczenia małżeńskiego[32][33].
Nauczanie Kościoła w sprawie stosowania prezerwatyw jako środka przeciwdziałającego rozprzestrzenianiu się HIV zostało wyrażone przez papieża Benedykta XVI, który stwierdził, że prezerwatywa nie jest alternatywą wobec:
W rozmowie z Peterem Seewaldem papież zwrócił uwagę, że nawet w świeckich strategiach upowszechniła się tzw. teoria ABC (Abstinence - Be faithful - Condom), przy czym prezerwatywa traktowana jest jako środek ostatni, gdy dwa pierwsze zawiodą. Według papieża "zafiksowanie" na używaniu prezerwatywy prowadzi do banalizacji seksualności, która nie jest przeżywana jako wyraz miłości, lecz staje się jakby narkotykiem. Prezerwatywa jest środkiem niemoralnym, w przypadku osób uprawiających prostytucję może być pierwszym krokiem ku umoralnieniu swego zachowania, pierwszy krok do postawy odpowiedzialności za innych[35]
Jednocześnie, zwłaszcza od czasów Soboru Watykańskiego II, pojawiają się głosy wewnątrz samego Kościoła o potrzebie reformy wykładni Kościoła na tematy związane z seksualnością człowieka. Przykładem mogą być wypowiedzi biskupa Pat Powera z Australii, który publicznie nawołuje do reformy nauczania Kościoła w ramach etyki seksualnej i generalnie seksualności człowieka[36].
Wielokrotnie z opiniami krytycznymi środowisk naukowych, zwłaszcza w kontekście walki z rozprzestrzenianiem się wirusa HIV i innych groźnych chorób przenoszonych drogą kontaktów seksualnych.[potrzebne źródło]
Kardynał Lozano Barragan stwierdził w 2010, że papież Benedykt XVI zwrócił się o przygotowanie raportu o moralnych i naukowych aspektach używania prezerwatyw w profilaktyce przeciw AIDS[potrzebne źródło].