Kazimierz Tumidajski ps. "Marcin", "Grabowski", "Edward" (ur. 28 lutego 1897 w Radłowie, zamordowany 4 lipca 1947 w Skopinie pod Riazaniem) – pułkownik piechoty Wojska Polskiego. Pułkownik Tumidajski ("Marcin"), podobnie jak inni komendanci okręgów: Krzyżanowski ("Wilk"), Filipkowski ("Janka"), otrzymał prawo używania w rozmowach z władzami sowieckimi tytułu generała brygady (został "tytularnym generałem") - (patrz "Operacja Burza i Powstanie Warszawskie 1944" pod redakcją Krzysztofa Komorowskiego, Tomasz Strzembosz, str. 511, przyp. 58. ISBN 978-83-7399-287-0). Mianowany pośmiertnie do stopnia generała brygady przez prezydenta Lecha Wałęsę, który uregulował ostatecznie sprawę stopni wszystkich trzech dowódców okręgów wschodnich AK.
Spis treści |
Pochodził z wielodzietnej rolniczej rodziny - miał dziewięcioro rodzeństwa[1]. Jego najstarszy brat Aleksander brał udział w walkach o Lwów i zginął 9 stycznia 1919 pod wsią Skiernice[2].
Jego syn, Leszek Tumidajski, żołnierz Kedywu, 3 grudnia 1943 został rozstrzelany w publicznej egzekucji w Warszawie na ulicy Puławskiej. Córka Wanda, członek Szarych Szeregów, w 1944 została wywieziona do Ravensbrück (przeżyła wojnę)[3].
Kształcił się w gimnazjum w Tarnowie. W wieku 17 lat, w sierpniu 1914 roku, uciekł z domu rodzinnego i zgłosił się do 2 Pułku Piechoty Legionów[4]. Walczył w Karpatach i Besarabii. W październiku 1917 po kryzysie przysięgowym został internowany. Następnie wcielony do Cesarskiej i Królewskiej Armii, z której zdezerterował. Od marca 1918 był członkiem Oddziału Lotnego Lisa Kuli Polskiej Organizacji Wojskowej.
Od listopada 1918 służył w 36 Pułku Piechoty Legii Akademickiej. W latach 1919-1920 walczył z bolszewikami. Odznaczony został Krzyżem Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyżem Walecznych. Od stycznia 1919 w Sztabie Frontu Wołyńskiego oraz Oddziale II Sztabu 3 Armii i Grupy Operacyjnej gen. Rydza Śmigłego.
Po zakończeniu wojny ukończył kurs dowódców kompanii w Rembertowie, po czym pełnił służbę w Batalionie Zapasowym 6 Pułku Piechoty Legionów w Płocku, Sztabie Dowództwa Okręgu Korpusu Nr IX w Brześciu i Departamencie I Piechoty M.S.Wojsk.. W 1934 był kwatermistrzem 36 pp LA, a potem dowódcą 3 batalionu w 2 Pułku Strzelców Podhalańskich w Sanoku.
W kampanii wrześniowej 1939 dowodzony przez niego III batalion 2 pspodh. włączony został w skład 156 Pułku Piechoty Rezerwowego ppłk Waleriana Młyńca. Walczył koło Bochni, Wiśnicza i w lasach radłowskich, gdzie został rozbity i 9 września rozpuszczony przez dowódcę. Sam Tumidajski w cywilnym ubraniu przedostał się do Radłowa i Tarnowa[5].
Na początku 1940 został inspektorem Związku Walki Zbrojnej w Tarnowie, a następnie zastępcą komendanta Obszaru Południowego Związku Walki Zbrojnej w Krakowie. Wiosną 1941 przeniesiony został do Lublina i mianowany szefem Sztabu Lubelskiego Okręgu Armii Krajowej.
W 1942 spotkał się z Michałem Rolą-Żymierskim, który przedstawił mu swoją prośbę o przyjęcie do Armii Krajowej w stopniu sprzed degradacji. Wkrótce po spotkaniu, które odbyło się w mieszkaniu rodzinnym, zostali aresztowani przez Gestapo przebywający w nim córka Wanda i syn Leszek.
Od 1 stycznia 1943 do 4 sierpnia 1944 był komendantem Lubelskiego Okręgu AK. W 1944 organizował akcję "Burza" na terenie Lubelszczyzny.
Po wkroczeniu Armii Sowieckiej na Lubelszczyznę spotkał się z gen. Zygmuntem Berlingiem lecz nie wyraził zgody na wcielenie podległych mu oddziałów do 1 Armii Wojska Polskiego. Zdecydował się na rozbrojenie oddziałów.
27 lub 28 lipca tego roku został aresztowany przez NKWD w siedzibie komendy Okręgu Lubelskiego Armii Krajowej w Lublinie przy ulicy Górnej i przewieziony do Moskwy[6]. Więziony w więzieniu Lefortowo, później w Charkowie, a następnie w obozie w Diagilewie koło Riazania. Nie zostały mu postawione żadne zarzuty. Rodzina aresztowanego nie została powiadomiona o miejscu jego uwięzienia; szukającą kontaktu z mężem żonę Janinę Tumidajską na cztery miesiące aresztowano[6]. Janina Tumidajska skomentowała to tak:
W marcu 1945 miał być świadkiem w procesie gen. Leopolda Okulickiego ale z powodu "złych warunków atmosferycznych" nie został doprowadzony na rozprawę. W obozie był przywódcą strajku głodowego. 4 lipca 1947 w szpitalu NKWD w Skopinie pod Riazaniem, podczas przymusowego karmienia został uduszony. Tam też został pochowany na cmentarzu przyszpitalnym w anonimowej (numerowanej) mogile[8]. Oficjalne zaświadczenie władz sowieckich jako przyczynę śmierci wskazywało arteriosklerozę.
Wieloletnie starania córki generała Wandy Tumidajskiej-Styrczuli o ekshumację ciała ojca zostały zwieńczone dopiero 18 lipca 1991, dzięki pomocy Stowarzyszenia "Memoriał", Oddział w Riazaniu, a także konsula generalnego Michała Żórawskiego. Starania tego ostatniego doprowadziły do tego, że strona rosyjska wzięła na siebie koszty ekshumacji, choć nie miała takiego prawnego obowiązku. Z kolei transport ciała do Polski nastąpił dzięki uprzejmości dyrektora generalnego PLL LOT Klimaszewskiego, który zgodził się na bezpłatne użyczenie samolotu[9].
Pogrzeb, który odbył się 14 września 1991 na Cmentarzu Wojskowym w Lublinie miał charakter uroczysty, przybyli nań m.in. biskup polowy Wojska Polskiego, kompania honorowa Wojska Polskiego, kombatanci[10].
Postanowieniem Nr W.111-48-94 Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Wałęsy z dnia 28 września 1994 mianowany został za szczególne zasługi w działalności konspiracyjnej i w walce zbrojnej z niemieckim okupantem, pośmiertnie, do stopnia generała brygady[11].
Śledztwo prowadzone przez lubelski IPN w sprawie bezprawnego pozbawienia wolności Tumidajskiego oraz pozbawienia go życia zostało w 2006 roku umorzone z powodu niewykrycia sprawców. Ich wykrycie nie było możliwe z uwagi na fakt, że rosyjska prokuratura odmówiła polskim śledczym pomocy prawnej w tej sprawie tłumacząc, że ew. zabójstwo Tumidajskiego byłoby zbrodnią pospolitą i jako takie uległoby przedawnieniu[12].
| ||||||||||||||||||||||||||