Bullingdon Club (Klub Bullingdonu) – elitarny klub towarzyski działający na Uniwersytecie Oksfordzkim. Klub nie posiada stałej siedziby. Zyskał rozgłos ze względu na zamożność swych członków oraz urządzane przez nich huczne biesiady[1]. Członkostwo klubu uzyskać można wyłącznie w drodze zaproszenia przez osobę już będącą jego członkiem; wiąże się ono ze znacznymi kosztami, ze względu na obowiązek zakupu klubowego munduru i partycypacji w kosztach wystawnych biesiad i naprawy wyrządzanych przy tej okazji szkód[2].
Spis treści |
Klub został założony ponad 200 lat temu. Niektóre źródła podają, że powstał w 1780 roku i liczył w momencie powstania trzydziestu członków[3], natomiast w roku 1875 uważany był za “starą oksfordzką instytucję, z wieloma pięknymi tradycjami“[4]. Początkowo klub stanowił forum dla studentów zainteresowanych łowiectwem i krykietem[5].
Od końca XIX wieku do czasów współczesnych aktywność członków Klubu koncentruje się na wspólnych biesiadach. W swych pamiętnikach wicehrabia Walter Long wspomina, że w 1875 "rozgrywki krykieta urządzane przez the Bullingdon Club były zdarzeniem częstym i rozegrano wiele dobrych meczów z innymi, grającymi gościnnie, klubami. Klubowe obiady dawały okazję do spektakularnego wyrażenia swego żywiołowego usposobienia, a towarzyszyła im konsumpcja znaczących ilości tego, co w życiu dobre – sprawiając częstokroć, że powrót do Oksfordu stanowił przeżycie wyjątkowej natury"[4].
Raport z roku 1876 relacjonował, że wśród zajęć członków klubu "krykiet miał znaczenie drugorzędne wobec obiadów, oraz że mężczyźni należeli przede wszystkim do klasy ludzi majętnych"[6]. W relacji "The New York Times" z 1913 roku, "Bullingdon jest koronnym wyrazem elitaryzmu istniejącego na Oksfordzie; jest to klub dla synów szlachty, synów wielkich fortun; członkostwo w nim to wyraz przynależności do "błękitnokrwistych" tego uniwersytetu"[7]. Do klubu należał także Hrabia Alfred Potocki, ostatni ordynat na Łańcucie.[8]
Aktualnie The Bullingdon Club to przede wszystkim klub biesiadny, chociaż przetrwały również pewne ślady jego tradycji sportowych – klub sprawuje patronat nad corocznym konkursem skoków konnych przez przeszkody. Przewodniczący klubu, określany mianem "generała", wręcza puchar zwycięzcy zawodów, a członkowie klubu spotykają się wówczas na śniadaniu z szampanem. Organizowany jest także coroczny obiad. Na każdą z powyższych okazji zapraszani są także goście spoza klubu. W ciągu roku organizacja urządza także bardziej kameralne spotkania, podczas których odbywa się inicjacja nowych członków. Głosowanie w sprawie przyjęcia do klubu ma miejsce dwa razy do roku. "Starzy" klubowicze robią wówczas tzw. nalot na lokum nowo wybranych kolegów, jako symbol ich akceptacji w poczet członków; czasami skutkiem wizyt są znaczące zniszczenia w odwiedzonych mieszkaniach.
Za typowy sposób organizowania spotkań Klubu Bullingdona uważa się zamówienie przez jego członków sali w restauracji pod zmyślonym nazwiskiem – większość restauratorów zna reputację klubu i obawia się możliwości wyrządzenia zniszczeń podczas biesiady. Przebieg spotkań zależy jednak w dużej mierze od bieżącego składu osobowego organizacji, a szkody czynione przez bullingdończyków bywały zarówno wynikiem umyślnych aktów wandalizmu, jak i skutkiem ubocznym intensywnego, wielogodzinnego biesiadowania i związanej z tym konsumpcji.
Odbiór klubu w oczach brytyjskiej opinii publicznej jest w dużej mierze wynikiem licznych doniesień o incydentach dotyczących klubu, jakie miały miejsce na przestrzeni wielu dziesięcioleci. Rozgłos zyskały m.in. wydarzenia z 12 maja 1894 roku, kiedy to członkowie Bullingdonu po odbytej biesiadzie wytłukli prawie całe oświetlenie wewnętrzne, 468 okien oraz zniszczyli okiennice i drzwi budynku Peckwater Quadrangle w oksfordzkim kolegium Kościoła Chrystusa (Christ Church)[9][10]. Do podobnych wydarzeń doszło 20 lutego 1927, kiedy bullindgończycy ponownie zdewastowali ten sam budynek oraz kilka autobusów[11]. W wyniku tych wydarzeń uniwersytet zakazał klubowi organizowania spotkań w promieniu 15 mil od Oxfordu[2].
Jako ówczesny Książę Walii, Edward VIII, miał pewne trudności z uzyskaniem zgody rodziców na wstąpienie do Klubu Bullingdonu ze względu na złą sławę tej organizacji. Zgodę ostatecznie otrzymał, pod tym jednak warunkiem, że nigdy nie będzie uczestniczył w tzw. "bullingdonowskim zalewaniu" (ang. a Bullingdon blind), co było używanym wówczas eufemizmem określającym spotkania klubu przy alkoholu i muzyce. Królowa Maria, dowiedziawszy się, że książę pewnego wieczoru jednak złamał ten warunek, wysłała mu telegram żądając wystąpienia z organizacji[7][12].
Andrew Gimson, autor biografii burmistrza Londynu Borisa Johnsona, tak relacjonował działalność klubu w latach 80. XX wieku: "Nie sądzę, aby chociaż jeden wieczór mógł upłynąć bez zdemolowania jakiejś restauracji i zapłacenia za wyrządzone szkody, bardzo często gotówką. […] Noc w areszcie uchodziła za zachowanie godne bullingdończyków, podobnie jak proceder ściągania spodni [ang. debagging] każdemu, kto ich zdenerwował"[13].
W ostatnich latach działalność klubu była stosunkowo spokojna i nie wzbudzała aż tak dużych kontrowersji, jak wcześniej. Jednak w roku 2005, po zdemolowaniu podczas obiadu XV-wiecznego pubu w hrabstwie Oxfordshire, czterech członków zostało aresztowanych, co odbiło się szerokim echem w prasie brytyjskiej[14].
The Bullingdon Club stał się nawet przedmiotem debaty w brytyjskiej Izbie Gmin, jako jeden z przykładów nieobyczajnego zachowania w tamtejszym społeczeństwie[15], a także jako polityczny przytyk pod adresem prominentnych brytyjskich parlamentarzystów, którzy w przeszłości do niego należeli: obecnego premiera Davida Camerona, ministra finansów George’a Osborne’a, a także burmistrza Londynu Borisa Johnsona[16][17].
Członkiem klubu w latach 80., w czasie studiów licencjackich na Oksfordzie, był także Radosław Sikorski[18].