
Uczestnik mającego poszerzyć wiedzę na temat ruchu LGBT wiecu "L'amore spiazza" w Pawii 16 maja 2010 r.
Propaganda homoseksualna (lub też homopropaganda, promocja homoseksualizmu, propagowanie homoseksualizmu) – pejoratywne określenie mające wiele znaczeń związanych z różnymi aspektami homoseksualizmu. Propagandą homoseksualną - według stosujących to określenie - są działania takie jak Marsz Tolerancji[1] czy też akcja Niech nas zobaczą[2]. Propagandą homoseksualną bywa również nazywanie działań zmierzających do przyznania parom jednopłciowym podobnych lub tych samych uprawnień, jakie przysługują małżeństwom, czy też pokazywanie w mediach takich związków[3][4]; osoby stosujące to określenie widzą w takich działaniach elementy propagandy. Używający tego określenia twierdzą, iż celem propagandy homoseksualnej jest dyskryminacja osób uznających homoseksualizm za zło[5].
[edytuj] Przykłady użycia określenia (Świat)
- Jak podaje "Rzeczpospolita" z 16 czerwca 2007, propaganda homoseksualna miała zostać opisana 20 lat temu w amerykańskim czasopiśmie Guide Magazine, gdzie autor zaleca czytelnikom kilka kroków jak poprawić społeczne postrzeganie osób homoseksualnych. Dziennikarze "Rzeczpospolitej" twierdzą, że artykuł ten miał na celu znieczulenie i przerobienie heteroseksualnej Ameryki[6]. Informacje podawane przez Rzeczpospolitą wzbudziły poważne kontrowersje. Guide Magazine zadeklarował, że opisywana publikacja nigdy nie była zamieszczona na łamach czasopisma.
|
Taki artykuł nigdy nie ukazał się na łamach The Guide. Także rzekomy autor [tego artykułu] nigdy niczego dla nas nie napisał[7]. |
. Według dziennikarzy Rzeczpospolitej artykuł zawierał następujące kroki:- Krok 1: mówcie o homoseksualistach i homoseksualizmie tak często i tak głośno, jak to możliwe
- Krok 2: przedstawiajcie gejów jako ofiary, nie jako agresywnych rywali
- Krok 3: dajcie obrońcom poczucie, że działają w dobrej sprawie
- Krok 4: zadbajcie, żeby geje dobrze wypadali
- Krok 5: sprawcie, aby wrogowie wypadli źle
- Krok 6: szukajcie funduszy
- Niektóre osoby zwracają uwagę, że stosowanie określonych konwencji językowych może utrwalać stereotypy i antyspołeczne uprzedzenia, tj. seksizm czy homofobia. W związku z tym zalecają używanie języka neutralnego rodzajowo. Broszura[8] brytyjskiej organizacji LGBT Health Scotland podaje, że w przypadku, gdy nie jest znana płeć najbliższej osoby pacjenta, lepiej jest używać form "partner" lub "osoba najbliższa", nie zaś zakładać, że będzie to "mąż" w przypadku kobiety lub "żona" w przypadku mężczyzny. Błędne, zdaniem autorów broszury, jest także zakładanie, że jeżeli dana osoba jest z kimś związana, to pozostaje w związku małżeńskim - może bowiem partycypować w rejestrowanym związku partnerskim, lub żyć w wolnym związku. Często, gdy pacjentem jest dziecko, istnieje konieczność odniesienia się do osób, które są ich przedstawicielami ustawowymi. Tutaj autorzy broszury zwracają uwagę na fakt, że błędem jest zakładanie, iż zawsze będą to heteroseksualni, biologiczni rodzice dziecka. Jeżeli sytuacja rodzinna dziecka nie jest znana, to warto jest używać takich form jak "opiekun" czy "rodzic", nie zaś "ojciec" czy "matka".
Niektóre osoby związane ze środowiskami konserwatywnymi inaczej interpretują tego typu zalecenia, uważając, że są one elementem propagandy homoseksualnej[9] oraz celem ich jest zakazywanie używania takich słów jak "mąż", "żona" czy "mama" i "tata", ponieważ środowiska homoseksualne uznały je za homofobiczne (według "Rzeczpospolitej")[10] i obraźliwe[11].
- W 2004 roku, włoski polityk Rocco Buttiglione ubiegał się o stanowisko komisarza do spraw sprawiedliwości, wolności i bezpieczeństwa. Kiedy jego kandydatura została odrzucona przez komisję do spraw swobód obywatelskich Parlamentu Europejskiego z powodu dyskryminacji, jakiej zdaniem deputowanych Buttiglione dopuścił się nazywając homoseksualizm grzechem i nieładem moralnym[12], w środowiskach katolickich zostało to uznane za atak lobby homoseksualnego[13] i przejaw propagowania homoideologii[14].
- Część z około 50 uczniów z trzech szkół w Sacramento w Kalifornii zostało zawieszonych w prawach ucznia za umieszczenie na swoich koszulkach haseł anty-homoseksualnych typu Be happy - Not gay ("bądź szczęśliwy - nie bądź gejem"), Homosexuality is a Sin ("homoseksualizm to grzech"), No Perversion in Our Schools ("precz z perwersją w naszych szkołach") w czasie Dnia Milczenia - corocznego wydarzenia organizowanego przez szkoły w USA[15][16]. Według organizatorów Dzień Milczenia jest zwróceniem uwagi na problem „nękania i dyskryminacji” osób LGBT w szkołach[17]. Polskojęzyczna, amerykańska gazeta "BIBUŁA" określiła "Dzień Milczenia" mianem indoktrynacyjnej imprezy promującej homoseksualizm w szkołach amerykańskich, napisy na koszulkach uczniów zaś jako sprzeciwiające się propagandzie homoseksualnej[18].
[edytuj] Przykłady użycia określenia (Polska)
13 marca 2007 ówczesny wiceminister oświaty Mirosław Orzechowski poinformował, że Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowuje projekt zakazujący propagowania homoseksualizmu i innych zboczeń w placówkach edukacyjnych[19]. Dwa dni później na antenie radia Tok FM zapowiedział zwolnienia z pracy nauczycieli, którzy ujawnią, że są osobami homoseksualnymi[20]. W reakcji na zapowiedzi wiceministra wiele organizacji wystosowało protesty (między innymi: ZNP[21], Rzecznik Praw Obywatelskich[22], SLD[23], KPH i Lambda Warszawa[24], Amnesty International[25]).
16 maja 2007 roku ówczesny minister oświaty Roman Giertych przedstawił projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, w którym został zawarty zapis o "zakazie propagowania homoseksualizmu"[26]. Zgodnie z deklaracją autorów, celem ustawy ma być uchronienie polskiego systemu oświaty przed treściami zagrażającymi prawidłowemu rozwojowi psychicznemu i moralnemu dzieci i młodzieży. Proponowane zmiany polegają na wprowadzeniu do ustawy o systemie oświaty zapisu[27]:
Szkoła i placówka jest zobowiązana do realizowania procesu dydaktycznego, opiekuńczego i wychowawczego w sposób zapewniający ochronę uczniów przed treściami zagrażającymi ich prawidłowemu rozwojowi psychicznemu i moralnemu, w szczególności przed treściami:
- propagującymi brutalność przemoc, nienawiść i dyskryminację;
- pornograficznymi;
- propagującymi zachowania naruszające normy obyczajowe;
- godzącymi w zasadę ochrony małżeństwa i rodziny, w tym poprzez propagowanie homoseksualizmu;.
Zdaniem Romana Giertycha
|
"Propaganda homoseksualna powinna być wyeliminowana z systemu oświaty. Ta ustawa nie ma na celu dyskryminowania kogokolwiek, lecz ma jedynie uchronić dzieci i młodzież przed propagandą zjawiska, które godzi w małżeństwo, rodzinę i podważa obowiązek szkoły przygotowania dzieci i młodzieży do wypełniania w życiu dorosłym obowiązków rodzinnych i obywatelskich. Szkoła, jako miejsce służące wychowaniu młodego człowieka do życia w rodzinie nie może propagować zjawisk, obyczajów, przekonań, kultur, które podważają znaczenie małżeństwa i rodziny" [28] |
Jednocześnie podczas zwołanej konferencji przedstawiającej projekt ustawy przyrównał osoby homoseksualne do faszystów i komunistów i jak stwierdził istotą projektu jest to, by organizacje zajmujące się propagowaniem homoseksualizmu nie miały wstępu do szkół[29].
W marcu 2007 firma PBS DBA przeprowadziła sondaż[30], w którym pytano czy respondenci zgadzają się z poglądami ministra Giertycha:
- "W Europie narasta propaganda homoseksualna, dociera do coraz młodszych dzieci i osłabia rodzinę": 40% zgodziło się ("zdecydowanie" lub "raczej"), nie zgodziło się 56%;
- "Trzeba ograniczyć propagandę homoseksualną, aby dzieci nie miały niewłaściwego spojrzenia na rodzinę": 51% zgodziło się; nie zgodziło się 44% ;
- "Homoseksualizm to dewiacja, nie możemy w nauczaniu młodzieży propagować jako normalnych związków pomiędzy osobami tej samej płci, gdyż obiektywnie są one odchyleniami od prawa naturalnego": 44% zgodziło się, nie zgodziło się 52%.
[edytuj] Reakcja za granicą
19 marca 2007 międzynarodowa organizacja Human Rights Watch wydała oświadczenie wzywające polskie władze do zatrzymania prac nad proponowaną ustawą, poszanowania w szkolnictwie praw środowisk LGBT i odcięcia się od retoryki, która nawołuje do dyskryminacji i promuje nienawiść a także do promowania równości bez względu na płeć bądź orientację seksualną. Jak stwierdza organizacja ustawa jest cenzurą wszelkiej dyskusji na temat homoseksualizmu w szkołach i innych instytucjach edukacyjnych, jednocześnie nazywając ustawę homofobiczną[31].
26 kwietnia 2007 roku Parlament Europejski uchwalił rezolucję w sprawie homofobii w Europie, w której 12 na 18 punktów dotyczyło Polski, w tym jeden dotyczył zapowiedzi zmian w prawie proponowanych przez Ministerstwo Edukacji. Wezwał władze polskie do publicznego potępienia oświadczeń osób publicznych wzywających do dyskryminacji i nienawiści ze względu na orientację seksualną i do zastosowania środków przeciwko tego rodzaju wystąpieniom [32].
[edytuj] Krytyka wobec stosowania określenia
Zdaniem Agnieszki Graff propaganda homoseksualna, promocja homoseksualizmu czy homoseksualne lobby są pojęciami przejętymi od amerykańskich fundamentalistów i stanowią ideologiczne zaklęcia, które słychać w tzw. megakościołach, gdzie prawa mniejszości seksualnych przedstawia się jako źródło wszelkiego zła. Dalej autorka powtarza za Kingą Dunin, że słowo "propaganda" użyte w tym kontekście, zbliżone jest do sposobu użycia terminu "syjonista", jakim określało się polskich Żydów w czasie antysemickiej nagonki w 1968 w PRL. Taki sposób prowadzenia dyskursu publicznego pozwala skryć się za parawanem alibi, że nie atakuje się ludzi, a jedynie domniemane poglądy przez nich wyznawane. Umożliwia to zastosowanie uczucia wyższości moralnej wynikającego z poczucia zagrożenia wobec tych domniemanych poglądów i przyświecających im ukrytych celów[33].
Seksuolog, prof. Zbigniew Izdebski uważa, że "zakazywanie propagandy homoseksualnej" spowoduje, że w szkołach przestanie mówić się o homoseksualizmie, co byłoby poważnym naruszeniem prawa do edukacji Jednocześnie dodaje, że Nauka wyróżnia trzy orientacje seksualne: homo, hetero, i biseksualną i stoi między nimi znak równości. O tym trzeba mówić w szkołach[34].
Przypisy