Rodzicielstwo LGBT – wychowywanie dzieci przez lesbijki, gejów, osoby biseksualne lub transgenderyczne.
Większość badań skupiło się na rodzicielstwie lesbijskich matek, tylko kilka dotyczy gejowskich ojców[1][2][3], dane o rodzicach biseksualnych są niedostępne i nie ma badań o transgenderycznych rodzinach[4][5].
Badania były krytykowane m.in. za małe, nielosowe, niereprezentatywne próby[1][2][6][7][8][9][10][11][12][13][14], finansowanie ich przez organizacje homoseksualne[14] i rekrutowanie przez nie uczestników[13].
Następujące organizacje naukowe stwierdziły, że dzieci wychowywane przez homoseksualnych rodziców rozwijają się prawidłowo: Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne[3][4][15], Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne[16], Amerykańskie Towarzystwo Psychoanalityczne[17], Amerykańska Akademia Pediatryczna[18][19], Kanadyjskie Towarzystwo Psychologiczne[20] i American Academy of Child and Adolescent Psychiatry[21].
Jak przyznaje Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, rozmiary badań są ograniczone i stosunkowo niewiele z nich skupiło się na dzieciach gejów i lesbijek w okresie dojrzewania i dorosłości[4]. Amerykańska Akademia Pediatryczna potwierdza, że próby są małe i niereprezentatywne, a większość zbadanych dzieci jest w stosunkowo młodym wieku[18][19].
Spis treści |
W przeszłości środowiska homoseksualne odrzucały macierzyństwo i tradycyjne wartości rodzinne, promując hasła: Zniszczyć rodzinę i Zniszczyć monogamię. Odrzucenie tradycji dotyczyło szczególnie radykalnych homoseksualnych feministek. Z czasem poglądy przesunęły się w stronę głównego nurtu kultury rodzinnej[22]. W przyszłości, zdaniem przewodniczącej hiszpańskiej Państwowej Federacji Lesbijek, Gejów, Transseksualistów i Biseksualistów, Beatriz Gimeno, homoseksualny model rodziny może stać się popularniejszy niż ten tradycyjny[23].
Badaczkami homoseksualnego rodzicielstwa są często lesbijki mające mocno feministyczne poglądy. W związku z tym, literatura naukowa jest zdominowana przez teorię feministyczną, która postrzega rodziny heteroseksualne jako opresyjne, patriarchalne i wrogie[24].
Większość dzieci wychowywanych przez osoby homoseksualne pochodzi z ich poprzedniego heteroseksualnego związku[25]. Lesbijki preferują dziewczynki, a geje chłopców[5][26]. Jak podaje Przemysław Tomalski w polskojęzycznej naukowej publikacji na temat rodzin homoseksualnych, decyzja o posiadaniu dziecka wśród par lesbijek następuje średnio po 5 latach związku i po 7 latach w przypadku par gejów[27].
Spis ludności wykazał, że w Australię zamieszkiwało 20 000 związków jednopłciowych (0,5% ogółu par), z czego 19% lesbijskich i 5% gejowskich mieszkało łącznie z 3 444 dziećmi. Takie rodziny stanowiły 0,1% wszystkich par z dziećmi[28].
Spis powszechny pokazał, że około 3 200 dzieci żyło z parami jednopłciowymi[29].
Według danych z Centralnego Biura Statystycznego, w Holandii mieszkało blisko 53 tysiące par jednopłciowych (nieznacznie więcej niż 1% wszystkich związków), z czego około 9% (1% gejowskich i 18% lesbijskich) miało dzieci, które mieszkały razem z nimi[30].
Ze spisu powszechnego wynika, że w Kanadzie mieszkało 34 000 par jednopłciowych (0,5% ogółu par), z czego około 15% związków lesbijskich i 3% gejowskich miało dzieci, które mieszkały razem z nimi[31].
Spis ludności pokazał, że całkowita liczba par homoseksualnych wynosiła 45 300 (0,6% wszystkich par), z czego około 9% (16,3% lesbijskich i 2,9% gejowskich) mieszkało z dziećmi[32].
Z danych opublikowanych przez Federalne Ministerstwo Sprawiedliwości Niemiec wynika, że w Niemczech mieszkało co najmniej 62 300 par jednopłciowych, z czego około 8% wychowywało co najmniej 6 600 dzieci[33].
Ankieta wśród 2 983 norweskich gejów i lesbijek wykazała, że 10% z nich miało dzieci, a 5% żyło razem z nimi[34].
Z danych ze spisu powszechnego wyliczono, że w Stanach Zjednoczonych 5,2% par gejowskich i 21,7% par lesbijskich miało dzieci w swoich gospodarstwach domowych[35].
Sondaż wśród 1 749 gejów i lesbijek pokazał, że około 20% lesbijek i 10% gejów, będących w związkach jednopłciowych, uważa się za rodziców[36].
Spis ludności wykazał, że w USA żyło 594 000 związków jednopłciowych (około 1% ogółu par)[37], z czego 33% par kobiet oraz 22% par mężczyzn mieszkało z przynajmniej jednym dzieckiem[15].
Ankieta przeprowadzona wśród 405 gejów, lesbijek i osób biseksualnych pokazała, że 8% z nich było rodzicami lub legalnymi opiekunami dzieci mieszkających razem z nimi[13].
Z danych Williams Institute wynika, że 270 313 dzieci żyło w gospodarstwach domowych prowadzonych przez pary jednopłciowe[38].
Spis powszechny wykazał, że w USA mieszkało 646 464 par homoseksualnych[39], które stanowiły mniej niż 1% wszystkich związków[40]. Williams Institute wykorzystując dane ze spisu wyliczył, że 17% z nich wychowywało dzieci[39].
Charlotte Patterson dokonała przeglądu literatury i stwierdziła, że nie ma różnic między dziećmi wychowywanymi przez homoseksualistów a heteroseksualistów[25].
Przegląd 14 badań wykazał, że żadne z badań nie spełnia kryterium trafności zewnętrznej, a kryterium trafności wewnętrznej spełnia w minimalnym lub wyższym stopniu tylko 3. W związku z tym, nie można na ich podstawie generalizować i wysuwać wniosku o "żadnych różnicach"[6].
Przegląd piśmiennictwa wykazał brak różnic w rozwoju społecznym, psychologicznym i seksualnym dzieci gejów i lesbijek w porównaniu do dzieci rodziców heteroseksualnych[41].
Diana Baumrind z University of California, Berkeley na łamach "Developmental Psychology" napisała: "Dotychczasowe badania wskazują kilka różnic między dziećmi par jednopłciowych a heteroseksualnych. Ich wyniki nie są ostateczne, ponieważ większość badań bazuje na małych próbach uznaniowych, retrospektywnych danych i raportach osób badanych, na które wywiera efekt społecznych oczekiwań"[7].
Z podłużnego badania rodzin lesbijskich wynika, że dzieci wychowywane przez lesbijki są bardziej skłonne do angażowania się w związki homoseksualne. W związku jednopłciowym było 29% córek i 13% synów homoseksualnych matek, a w przypadku dzieci samotnych heteroseksualistek żadne z nich. Możliwość wejścia w związek homoseksualny rozważało czy rozważa w przyszłości 59% córek i 50% synów lesbijek w porównaniu do 11% córek i 18% synów samotnych heteroseksualnych matek[42].
Badanie porównujące rozwój dzieci w 3 modelach rodzin: w heteroseksualnych małżeństwie oraz w konkubinacie hetero- i homoseksualnym, wykazało, że w większości kategorii mierzących umiejętności akademickie i społeczne dzieci małżeństw heteroseksualnych wypadły najlepiej, a dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe najgorzej. Nie wystąpiły za to statystyczne istotne różnice w zakresie kontroli i karania dzieci[43].
Badanie opublikowane w czasopiśmie "Journal of Child Psychology and Psychiatry" wykazało, że dzieci wychowywane w domach bez ojca (w parach lesbijskich i przez samotne heteroseksualne matki) postrzegały się jako mniej poznawczo i fizycznie sprawne od dzieci z ojcem, ale zaznały za to więcej bliskości od swoich matek. Nie stwierdzono żadnych różnic między rodzinami tworzonymi przez samotne heteroseksualne matki a tymi przez lesbijki, z wyjątkiem większego kontaktu matki z dzieckiem w lesbijskim modelu wychowawczym[44].
Amerykański genetyk Dean Hamer w swojej książce przywołuje badanie z 1995 roku[45], którego był współautorem, a z którego wynika, że siostra lesbijki ma 6% szansy na to, że będzie lesbijką, co jest sześciokrotnością normy, natomiast córka lesbijki aż 33% szansy, że sama będzie homoseksualna. Jak stwierdził genetyk, taki rezultat oznacza, że "bycie lesbijką czy kobietą nie-heteroseksualną nie jest dziedziczne, lecz przekazywane kulturowo"[46].
W pracy przeglądowej opublikowanej w czasopiśmie naukowym "Marriage and Family Review", Bridget Fitzgerald stwierdziła, że literatura naukowa pokazuje, że dzieci gejów i lesbijek rozwijają się prawidłowo, ale badania mają poważne wady: "Wiele z tych badań ma podobne ograniczenia i słabości, a główną przeszkodą są trudności w pozyskiwaniu reprezentatywnych, losowych prób na populacji praktycznie niewidocznej. Wiele gejów i lesbijek nie mówi otwarcie o swojej orientacji seksualnej ze względu na realny strach przed dyskryminacją, homofobią i zagrożeniami utraty opieki nad dziećmi. Ci, którzy uczestniczą w tego typu badaniach są zwykle stosunkowo otwarci na temat swojego homoseksualizmu i tym samym mogą nastawiać badanie w kierunku określonej grupy homoseksualnych rodziców. Ze względu na nieuniknione wykorzystanie prób uznaniowych, rozmiary prób są zwykle bardzo małe oraz większość uczestniczek wygląda dość jednorodnie – białe, z klasy średniej, z miast, dobrze wykształcone. Inna kwestia to szeroka rozbieżność między liczbą badań przeprowadzoną z dziećmi gejów a tymi z dziećmi lesbijskich matek. Kolejnym istotnym czynnikiem nie bez znaczenia jest możliwość wystąpienia efektu społecznych oczekiwań, kiedy to badane osoby odpowiadają w taki sposób, żeby zaprezentować siebie i swoje rodziny w jak najlepszym świetle. Zjawisko to wydaje się możliwe ze względu na pragnienie tej populacji do wyrównania i odwrócenia negatywnych obrazów i dyskryminacji. W związku z tym, wyniki tych badań mogą być oparte na stronniczej autoprezentacji. Podsumowując, z racji tych częstych metodologicznych problemów, generalizowanie na podstawie tych badań jest ograniczone i ogólne, więc najlepiej powinno być określone jako iluzoryczne i sugestywne niż ostateczne"[8].
Steven Nock, profesor socjologii na University of Virginia, zeznawał jako ekspert Kanadyjskiej Prokuratury Generalnej przed Sądem Najwyższym Ontario. Przejrzał kilkadziesiąt artykułów dotyczących wychowywania dzieci przez pary jednopłciowe. Okazało się, że żadne z badań nie miało losowej próby, tylko jedno było podłużne, próby były za małe, żeby moc testu mogła odrzucić hipotezę zerową, zdefiniowanie pojęcia homoseksualisty było problematyczne, procent odpowiedzi był niski, polegano na próbach złożonych z ochotników, a badacze rzadko informowali o wiarygodności pomiarów. Profesor doszedł do wniosku, że "żadnego z badań nie przeprowadzono w zgodzie z powszechnie akceptowanymi standardami prowadzenia badań naukowych"[9].
"American Sociological Review" opublikowało analizę 21 badań dokonaną przez Judith Stacey i Timothy'ego Biblarza[10], którzy ujawnili się jako zwolennicy wychowania dzieci przez gejów i lesbijki[47]. Z ich analizy wynika, że nie ma różnic w zakresie samopoczucia i funkcji poznawczych między dziećmi par homoseksualnych a heteroseksualnych, ale dzieci wychowywane przez gejów i lesbijki są bardziej skłonne do angażowania się w homoerotyczne związki, a ich płeć kulturowa jest mniej tradycyjna niż rówieśników. Stacey i Biblarz stwierdzili, że dowody, choć słabo przeanalizowane, wskazują na to, że orientacja seksualna rodziców jest związana z możliwością, że ich dzieci częściej będą miały podobną orientację seksualną, a teoria i zdrowy rozsądek wspierają taki pogląd. Jak sami zauważyli, badacze często ignorowali wyniki wskazujące na różnice dotyczące seksualnych preferencji, zachowań i genderu. Autorzy odnieśli się także do metodologii, stwierdzając, że nie ma losowych, reprezentatywnych prób rodzin jednopłciowych. Ponadto większość badań opiera się małych próbach uzyskanych metodą kuli śnieżnej lub doborem wygodnym. A większość uczestniczek to białe, wykształcone, dojrzałe lesbijki z progresywnych centrów miast[10].
Z przeglądu 49 badań wynika, że badania dotyczące homoseksualnego rodzicielstwa mają błędy metodologiczne, takie jak zbyt małe i nielosowe próby (wliczając w to uczestników rekrutujących innych uczestników), opracowane we własnym zakresie, nierzetelne i nieprawidłowe pomiary, brakujące lub nieodpowiednie grupy kontrolne i statystyczne analizy, niejasność projektu badawczego oraz stawianych i testowanych hipotez[11].
Richard Redding na łamach "American Psychologist" napisał: "Wiele badań, które nie znajdują negatywnych skutków homoseksualnego rodzicielstwa mają poważne ograniczenia (np. małe, niereprezentatywne próby złożone z ochotników, poleganie na raportach badanych osób, na które wywiera efekt społecznych oczekiwań, niedostatek badań podłużnych). Ograniczenia te są często bagatelizowane przez zwolenników, którzy równie często nie są w stanie rozważyć w pełni znaczenia bycia wychowanym przez kobietę i mężczyznę oraz męskich i żeńskich wzorców dla dzieci. Lewicowa stronniczość jest też widoczna przy interpretacji wyników, kiedy to badacze lekceważą własne rezultaty pokazujące negatywny wpływ homoseksualnego rodzicielstwa na rozwój dzieci"[12].
W czasopiśmie naukowym "Scandinavian Journal of Psychology" ukazała się praca przeglądowa podsumowująca wyniki 23 badań: 20 badań dotyczyło lesbijskich matek, a tylko 3 – gejowskich ojców. Dzieci wychowywane przez homoseksualnych rodziców nie różniły się od swoich rówieśników w zakresie preferencji seksualnych, funkcjonowania emocjonalnego, poznawczego, ról płciowych, napiętnowania, tożsamości płciowej i zachowania. Uczestnicy badań byli rekrutowani metodą kuli śnieżnej i zgłaszali się jako ochotnicy. Ponadto, jak stwierdzi autorzy: "Próby były najczęściej małe, co zwiększało szanse na wysunięcie wniosku, że nie ma różnicy między grupami, gdy faktycznie różnice istniały"[34].
Przegląd literatury wykazał, że dzieci wychowywane przez gejowskich ojców i lesbijskie matki nie wyrastają częściej na homoseksualistów i nie różnią się zasadniczo od dzieci heteroseksualnych rodziców pod względem psychologicznego rozwoju, rozwoju osobowości i identyfikacji płciowej. Badania są ograniczone małymi próbami, a większość z nich dotyczy rodzin lesbijek, opublikowano tylko kilka badań na temat rodzin tworzonych przez gejów[48].
William Meezan and Jonathan Rauch, którzy przedstawili się w swoim artykule jako zdeklarowani geje i zwolennicy małżeństw jednopłciowych, dokonali analizy ponad 50 publikacji na temat homoseksualnego rodzicielstwa i doszli do wniosku, że generalnie badania pokazują, że te dzieci nie wyrastają częściej na homoseksualistów, nie mają problemów z tożsamością płciową i nie różnią się zasadniczo od rówieśników. Ale niektóre badania wskazują, że zachowanie córek lesbijek jest bardziej męskie od rówieśniczek i że dzieci lesbijskich matek, szczególnie córki, są bardziej otwarte na różne seksualne tożsamości i chętniej kwestionują własną seksualność oraz rozważają możliwość homoseksualnego związku. Jak zauważyli autorzy, próby badawcze są małe (większość badań ma próby poniżej 25 dzieci), niereprezentatywne i nielosowe, a więc generalizowanie na ich podstawie jest niemożliwe. Ponadto większość osób badanych to białe, wykształcone, wyoutowane lesbijki, z miast i klasy średniej. Część badań nie ma grup porównawczych, a tylko w kilku pozyskano dane bezpośrednio od dzieci. Co więcej rzetelność i trafność pomiarów jest wątpliwa[1].
Praca przeglądowa 44 empirycznych badań na temat lesbijskiego rodzicielstwa wykazała, że dzieci lesbijskich matek rozwijają się prawidłowo, aczkolwiek są bardziej skłonne do rozważania możliwości związku jednopłciowego. Okazało się, że większość badań ma relatywnie małe próby, głównie uznaniowe. Badane osoby rekrutowano metodą kuli śnieżnej i przez ogłoszenia w homoseksualnych magazynach i homoseksualne organizacje. Często grupami kontrolnymi były samotne matki. A większość danych oparto na raportach samych rodziców[13].
Ministerstwo Sprawiedliwości Kanady opublikowało zbiorczy raport zespołu ekspertów (z zastrzeżeniem: Poglądy wyrażone w niniejszym raporcie są poglądami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Ministerstwa Sprawiedliwości Kanady), zawierający porównanie 233 publikacji naukowych dotyczących rodzicielstwa, z czego 46 jednopłciowego (w większości lesbijskiego). W podsumowaniu raportu stwierdzono: "Kilka badań sugeruje, iż dzieci wychowywane przez pary lesbijek mają nieznacznie lepsze warunki społeczne niż dzieci wychowywane w tradycyjnych rodzinach nuklearnych. Kilka badań stwierdziło, iż jest na odwrót, zaś w większości badań nie odnaleziono żadnych różnic. Bardzo ograniczona ilość badań dotyczących wychowywania dzieci przez pary gejów potwierdza tę samą konkluzję"[49].
Z danych Williams Institute wynika, że dzieci wychowywane przez pary gejowskie i lesbijskie mają zapewnione gorsze warunki materialne i mieszkaniowe niż dzieci wychowywane przez heteroseksualne pary małżeńskie[38].
Sharon Quick, zeznając przed sądem w stanie Iowa, zakwestionowała raport opublikowany przez Amerykańską Akademię Pediatryczną w 2002 roku[18], któremu zarzuciła brak naukowej rzetelności, przejawiający się m.in. twierdzeniem o braku różnic, kiedy część cytowanych badań wykazało różnice, błędną interpretacją danych, niepotwierdzonymi i mylącymi twierdzeniami. Według Quick w 57% przypadków cytowań różnych badań w raporcie zawierało mniejsze lub większe błędy. Część błędów powtórzono w raporcie w 2006 roku[50]. Quick dokonała też przeglądu 63 publikacji naukowych i stwierdziła, że próby są małe, niereprezentatywne i nielosowe, uczestników rekrutowano metodą kuli śnieżnej lub sami zgłaszali się jako ochotnicy. Część badań była finansowana przez organizacje homoseksualne, takie jak Horizons Foundation, Lesbian Health Fund of the Gay and Lesbian Medical Association, Equity Foundation’s Lesbian Family Project i Uncommon LEGACY Foundation. Rzetelność i trafność pomiarów jest wątpliwa, a uczestnicy badania mogli prezentować pozytywny obraz homoseksualnego rodzicielstwa, a biorąc pod uwagę fakt, że historycznie homoseksualizm był nieakceptowany, to raporty własne homoseksualistów są z natury rzeczy niewiarygodne. Ponadto część badaczy jest przychylnie nastawiona do takiego rodzicielstwa, bo np. sami są homoseksualni[14][51].
Metaanaliza 19 badań nie wykazała znaczących różnic między dziećmi wychowanymi przez homoseksualistów a heteroseksualistów w większości badanych obszarów. Jak przyznają autorzy, większość badań dotyczy białych, dobrze wykształconych lesbijek, z miast i klasy średniej. Badania mają małe próby i trudno je uzyskać w sposób losowy i żeby były reprezentatywne, co może skutkować otrzymaniem obciążonej próby. Ponadto poleganie na ochotnikach i ich raportach może naruszać kryterium trafności wewnętrznej, istnieje także ryzyko wystąpienia efektu społecznych oczekiwań, kiedy to osoba badana odpowiada tak, żeby zaprezentować siebie w jak najlepszy sposób[2].
Timothy Biblarz i Judith Stacey na łamach "Journal of Marriage and Family" dokonali przeglądu 33 badań porównujących rodzicielstwo jednopłciowe (z czego tylko dwa badania dotyczyły gejów) z rodzicielstwem heteroseksualnym oraz 48 badań porównujących samotne matki z samotnymi ojcami i doszli do wniosku, że: "Atuty typowo związane z rodzinami małżeństw heteroseksualnych występują w takim samym stopniu w rodzinach z dwiema matkami i ewentualnie z dwoma ojcami. Średnia różnic faworyzuje kobiety niż mężczyzn, ale umiejętności rodzicielskie nie są dychotomiczne ani wyłączne." Autorzy jednak przyznają, że próby do badań dotyczących porównań lesbijskich rodzin z rodzinami par heteroseksualnych pozyskano metodą kuli śnieżnej lub z klinik sztucznego zapłodnienia, w przeciwieństwie do prób badań samotnego rodzicielstwa, które pozyskano drogą losową[52].
Michael Rosenfeld ze Stanford University wykorzystując dane z amerykańskiego spisu powszechnego z 2000 roku, otrzymał pierwszą dużą i reprezentatywną narodowo próbę dzieci par jednopłciowych. Wyniki jego badania wykazały, że dzieci z tych rodzin robią normalne postępy w nauce, ale wyniki dzieci małżeństw heteroseksualnych są najlepsze. Rosenfeld określił dane ze spisu powszechnego jako dalekie od ideału, ale stwierdził, że lepszych danych nie ma. Autor odniósł się także do ogółu literatury naukowej, stwierdzając, że krytyka badań za to, że mają małe próby, aby moc testu była wystarczająca jest wciąż istotna[53].
Nanette Gartrell i Henny Bos opublikowały w miesięczniku "Pediatrics" wyniki podłużnego badania lesbijskich rodzin (NLLFS) dotyczącego rozwoju psychologicznego 17-letnich dzieci. Z raportów lesbijskich matek wynika, że ich dzieci były lepiej oceniane pod względem społecznych i szkolnych, jak i ogólnych umiejętności, sprawiały mniej problemów społecznych i były mniej agresywne niż ich rówieśnicy. Jak przyznają autorki, próba nie była losowa, nie użyto testów przeznaczonych dla dzieci i nauczycieli, a grupa porównawcza nie była dopasowana pod względem rasy/grupy etnicznej i miejsca zamieszkania. Ponadto badanie było finansowane przez organizacje LGBT, takie jak Gill Foundation, Lesbian Health Fund of the Gay and Lesbian Medical Association i Horizons Foundation[54].
Metaanaliza opublikowana na łamach "Journal of Biosocial Science" wykazała, że dzieci wychowywane przez homoseksualistów częściej wyrastają na homoseksualistów, biseksualistów lub są niepewne własnej orientacji seksualnej. Od 16% do 57% dzieci wychowywanych przez nich dzieci deklaruje nieheteroseksualną orientację, wśród córek lesbijek liczby te wynoszą od 33% do 57%[55].
W 2011 roku w czasopiśmie naukowym "Archives of Sexual Behavior" ukazały się wyniki badania podłużnego lesbijskich rodzin (NLLFS) dotyczące życia seksualnego 17-letnich dzieci. Wskazują one na to, że dzieci lesbijek są mniej narażone na przemoc ze strony rodzica lub opiekuna, a córki lesbijek są bardziej skłonne do zachowań homoseksualnych i do identyfikowania się jako kobiety biseksualne. Jak przyznają autorki, próba nie była losowa, a grupa porównawcza nie była dopasowana pod względem socjoekonomicznym, rasy/grupy etnicznej i miejsca zamieszkania. Ponadto badanie było finansowanie przez organizacje LGBT: Gill Foundation, Lesbian Health Fund of the Gay and Lesbian Medical Association, Horizons Foundation i Williams Institute[56].
Adopcja przez pary jednopłciowe legalna
Adopcja przez partnera związku jednopłciowego legalna
Adopcja przez pary jednopłciowe nielegalna
Brak praw do adopcji / brak informacji
Adopcja przez pary jednopłciowe legalna
Adopcja przez partnera związku jednopłciowego legalna
Adopcja przez pary jednopłciowe nielegalna
Brak praw do adopcji / brak informacji
Adopcja przez pary osób tej samej płci jest legalna w Guamie, Andorze, Belgii, Islandii, Holandii, Szwecji, Republice Południowej Afryki, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Norwegii oraz w niektórych regionach Australii, Kanady, USA. W Danii[57], Finlandii, Niemczech i Izraelu dozwolona jest adopcja dziecka partnera partycypującego w związku partnerskim.
Według sondażu Eurobarometr wykonanego na zlecenie Unii Europejskiej w 2006 roku 7% Polaków odpowiedziało, iż popiera prawa adopcyjne dla par jednopłciowych. Obok Malty był to najniższy odsetek w UE. W innych krajach Unii procent ten wynosił: Holandia 69%, Szwecja 51%, Dania 44%, Austria 44%, Belgia 43%, Hiszpania 43%, Niemcy 42%, Luksemburg 39%, Francja 35%, Wielka Brytania 33%, Irlandia 30%, Włochy 24%, Finlandia 24%, Czechy 24%, Portugalia 19%, Słowenia 17%, Estonia 14%, Węgry 13%, Litwa 12%, Słowacja 12%, Bułgaria 12%, Grecja 11%, Łotwa 8%, Rumunia 8%. Średnia dla wszystkich mieszkańców Unii Europejskiej (bez Bułgarii i Rumunii) wyniosła 32%[58].
We wrześniu 2010 roku Sąd Apelacyjny na Florydzie orzekł, że badania i raporty wykazały brak różnić w wychowaniu dzieci przez homoseksualistów i irracjonalne jest twierdzenie czegoś innego, dodając, że w najlepszym interesie dzieci nie jest zakaz adopcji przez homoseksualistów[59].
W marcu 2012 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał, że odmowa adopcji parom homoseksualnym, które zawarły związek partnerski, nie jest dyskryminacją. Trybunał orzekł również, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie wymaga od rządów państw członkowskich wprowadzenia małżeństw homoseksualnych[60].