W Polsce karalność aktów homoseksualnych miała miejsce w latach 1835-1932, czyli w okresie, kiedy na ziemiach polskich obowiązywały ustawy karne zaborców. Kontakty homoseksualne zostały zdepenalizowane w 1932 roku. Niemniej karalna pozostała prostytucja homoseksualna, która stanowiła występek stypizowany w art. 207 kodeksu karnego z 1932: Kto z chęci zysku ofiarowuje się osobie tej samej płci do czynu nierządnego, podlega karze więzienia do lat 3.
W późniejszym okresie, osoby homoseksualne bywały prześladowane przez milicję według której dochodziło do łamania prawa o "moralności publicznej"[1].
W 1948 roku komunistyczne władze Polski Ludowej ustanowiły wiek osób legalnie dopuszczających się kontaktów homo- i heteroseksualnych, który od tamtej pory wynosi 15 lat.
Temat homoseksualizmu w czasach PRL nie występował w świadomości społecznej, a co najwyżej był przedmiotem kpin. W 1959 roku dyrektor Centrum Francuskiego na Uniwersytecie Warszawskim Michel Foucault został zmuszony do opuszczenia Polski w wyniku prowokacji UB na tle jego homoseksualności. W 1974 roku w polskiej prasie powojennej ukazał się pierwszy artykuł o homoseksualizmie. Życie literackie opublikowało dwuczęściowy tekst Homoseksualizm a opinia (Życie literackie, 1974, nr 17), zakończony wnioskiem: Społeczeństwo powinno zaprzestać dyskryminowania tych ludzi[2].
W latach 1985-1987 miała miejsce Akcja "Hiacynt", która polegała na inwigilowaniu i zbieraniu materiałów o polskich gejach i ich środowisku, w wyniku której założono ok. 11 000 akt osobowych SB[3]. W 1984 w polskiej telewizji odbyła się pierwsza dyskusja na temat homoseksualizmu. W 1985 roku Dariusz Prorok, pod pseudonimem Krzysztof Darski opublikował w Polityce (nr 47) tekst Jesteśmy inni. Był to pierwszy publiczny głos geja opisującego życie w negatywnie nastawionym społeczeństwie[2].
W styczniu 1987 roku powstał Warszawski Ruch Homoseksualny - pierwsza organizacja LGBT w Polsce, której władze PRL odmówiły legalizacji.
Homoseksualizm został skreślony z listy chorób w 1991 roku. Współcześnie w polskim prawie nie ma żadnych przepisów, które bezpośrednio dyskryminują osoby homoseksualne. Przepisy dotyczące przydatności do służby wojskowej nie odnoszą się do orientacji seksualnej[4].
Polskie prawo gwarantuje pewien zakaz dyskryminacji przez wzgląd na orientację seksualną. Został on zawarty w kodeksie pracy. Przepisy te obowiązują w kraju odpowiednio od 2003 r.
Artykuł 11 3 kodeksu pracy z 1974 r. zabrania jakiejkolwiek dyskryminacji w zatrudnieniu m.in. ze względu na orientację seksualną.
Artykuł 18 3a § 1 zawiera obowiązek równego, wolnego od dyskryminacji, także ze względu na orientację seksualną, traktowania pracowników w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania, dostępu do szkoleń w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych. Osoba, wobec której pracodawca naruszył zasadę równego traktowania w zatrudnieniu, ma prawo do odszkodowania w wysokości co najmniej minimalnego wynagrodzenia, przy czym ustawodawca nie określa górnej granicy odszkodowania.
Ponadto zgodnie z Ustawą o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy z 2002 r. (art. 36 i 38) pracodawcy, informując o nowych miejscach zatrudnienia, nie mogą formułować wymagań dyskryminacyjnych ze względu na płeć, pochodzenie etniczne, przekonania polityczne lub religijne, orientację seksualną itp.
Polska konstytucja posiada przepis mówiący o zakazie dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Propozycja ujęcia orientacji seksualnej jako jednej z kategorii chronionej, wpisana do projektu konstytucji w 1995 r., została w ostatecznej wersji usunięta.
Polski Kodeks karny nie zakazuje wprost nawoływania do nienawiści na tle orientacji seksualnej, choć chroni w art. 256 przed nienawiścią na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Podobnie nie chroni wprost przed znieważeniem ze względu na orientację seksualną, choć w art. 257 zakazuje znieważania innych ze względu na przynależność narodową, etniczną, rasową, wyznaniową albo z powodu bezwyznaniowości. Według Polskiego Stowarzyszenia Edukacji Prawnej (PSEP) w zależności od stanu faktycznego zachowanie osoby używającej mowy nienawiści może wyczerpywać znamiona przestępstwa, np. z art. 190, 212 lub 216 Kodeksu karnego[5].
W 2007 roku rząd Donalda Tuska przygotował projekt ustawy nadającej ochronę przed dyskryminacją z powodu m.in. orientacji seksualnej w kilku kwestiach m.in. zabezpieczenia społecznego, opieki zdrowotnej, oświaty i szkolnictwa wyższego[6]. Zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną nie został uwzględniony w dostępie do usług i towarów.
W polskim ustawodawstwie nie istnieje żadna prawna forma uznania związków jednopłciowych. Zgodnie z art. 18 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej z 1997 roku małżeństwo może zawrzeć jedynie dwoje ludzi, kobieta i mężczyzna. Ten przepis powoduje, że małżeństwa par jednopłciowych są w Polsce zakazane i nie mogą zostać prawnie wprowadzone do czasu zmiany tego artykułu. Nie stoi to jednak na przeszkodzie wprowadzenia w przyszłości cywilnych związków partnerskich. Natomiast fakt pozostawania w jednopłciowym konkubinacie może być wzięty pod uwagę w szczegółowych unormowaniach prawnych, kiedy prawodawca uznaje konkubinat jedno- lub różnopłciowy za istotny element faktyczny określonej sytuacji prawnej.
W 2004 r. władze miasta w Warszawie uznały w Zarządzie Transportu Miejskiego konkubinaty, w tym par jednopłciowych, przyznając pracownikom, jak i ich partnerom, prawo do korzystania z darmowych przejazdów środkami komunikacji miejskiej. To pierwszy przypadek uznania praw par homoseksualnych w Polsce[7].
W 2007 roku Chorzowski Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej podjął precedensową decyzję usankcjonowania prawa do pomocy społecznej pary homoseksualnej[8].
W Polsce nie ma żadnych przepisów prawnych regulujących prawa par homoseksualnych, jednakże pary żyjące w nieformalnym związku – konkubinacie (w tym także pary homoseksualne), mogą korzystać z niektórych praw dostępnych jedynie małżonkom. Pary żyjące w nieformalnym związku ponoszą większe koszty finansowe i muszą dokonywać każdorazowo dodatkowych zabiegów formalnych. Chodzi tu między innymi o unormowania podatkowe (podatek od dochodów osobistych, podatek od spadków i darowizn).
Na mocy artykułu 31 ust. 2 ustawy o zawodzie lekarza z 1996 r. lekarz może udzielać informacji o stanie zdrowia chorego, innym osobom tylko za zgodą pacjenta. Oznacza to, że partnerzy muszą wcześniej, wzajemnie udzielić sobie pełnomocnictw w obecności notariusza za dodatkową opłatą.
Artykuł 18 ust. 3 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej z 1991 r. przewiduje, że placówka udostępnia dokumentację pacjentowi, jego przedstawicielowi ustawowemu albo osobie upoważnionej przez pacjenta.
Aby mieć prawo podejmowania decyzji, co do trybu leczenia partnera, każdy z partnerów powinien sporządzić stosowne pełnomocnictwo u notariusza.
Kwestie odbioru poczty reguluje Prawo pocztowe. Do odbioru korespondencji można upoważnić każdą osobę poprzez złożenie odpowiedniego oświadczenia w urzędzie pocztowym (plus opłaty). Pełnomocnictwo takie należy okazywać za każdym razem chcąc odebrać przesyłkę partnera. Pełnomocnictwo nie powinno być wymagane w sytuacji, gdy zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania administracyjnego w razie nieobecności adresata wystarcza odbiór pisma urzędowego przez dorosłego domownika[9].
Do odbioru wynagrodzenia za pracę i innych dochodów partnera należy sporządzić odpowiednie pełnomocnictwo u notariusza, które należy przekazać pracodawcy.
W testamencie można rozrządzić majątkiem na rzecz każdej osoby. Dziedziczenie testamentowe wyprzedza dziedziczenie ustawowe, gdzie dziedziczy małżonek i najbliżsi krewni. Partnerzy powinni sporządzić testamenty pisemne lub za dodatkową opłatą notarialne. Niemniej w polskim prawie spadkowym istnieje zachowek, który pomimo dziedziczenia testamentowego zobowiązuje do pewnej korzyści pieniężnej ze spadku dla dzieci, wnuków, małżonka i rodziców spadkodawcy. Oznacza to, że życiowy partner spadkodawcy może być na wniosek uprawnionych do zachowku zobowiązany do zapłacenia od 1/2 do 2/3 wartości spadku po partnerze. Małżonek przy dziedziczeniu ustawowym, obojętnie ilu jest innych spadkobierców, zawsze otrzymuje co najmniej 1/4 majątku spadkowego, przy czym należy pamiętać, iż z tytułu majątkowej wspólności małżeńskiej jest współwłaścicielem w 1/2 przedmiotów stanowiących w chwili otwarcia spadku majątek wspólny.
Spadkobiercę spoza kręgu rodzinnego (w rozumieniu odpowiednich przepisów prawa) obciąża także najwyższa stawka podatku od spadków.
Partner może dokonywać wszelkich czynności prawnych na rzecz drugiego partnera (np. darowizny). Wszelkich czynności mogą również dokonywać wspólnie (np. nabyć mieszkanie, samochód, użytkowanie wieczyste gruntu itp.)
Sąd apelacyjny w Warszawie w wyroku z 8 października 1997 r. (sygn. I ACa 648/97) orzekł: "Strony (partnerzy homoseksualni), zgodnie ze swoją wolą, mogą nabywać na współwłasność w częściach ułamkowych ruchomości i prawa majątkowe. Są też uprawnieni do przeniesienia udziałów w zgromadzonym już majątku na rzecz współpartnera."
W postępowaniu cywilnym można udzielić pełnomocnictwa osobie spośród najbliższej rodziny (w tym małżonkowi), ale już nie partnerowi seksualnemu, chyba że wykonuje zawód radcy prawnego lub adwokata albo pozostaje w stałym stosunku zlecenia.
W postępowaniu administracyjnym pełnomocnikiem strony może być każdy, także partner niebędący małżonkiem.
Prawo bankowe z 1997 r. pozwala na prowadzenie rachunku oszczędnościowego dla kilku osób (tzw. rachunek wspólny), przy czym każda z nich korzysta z uprawnień posiadacza rachunku w granicach określonych w umowie. Niektóre banki oferują otwarcie wspólnego konta bankowego dla osób nie pozostających ze sobą w stosunku pokrewieństwa. Jeśli natomiast jeden partner seksualny posiada rachunek bankowy, może drugiemu udzielić pisemnego pełnomocnictwa do dysponowania kontem.
Partner seksualny, zawierając umowę ubezpieczenia NW (od następstw nieszczęśliwych wypadków – art. 831 § 1 Kodeksu cywilnego), może wskazać drugiego partnera jako osobę, której zakład ubezpieczeń w razie jego śmierci wypłaci odszkodowanie.
Jeśli partner seksualny poniósł śmierć w wypadku samochodowym, za który odpowiada posiadacz samochodu, sąd może drugiemu partnerowi przyznać rentę, jeżeli zmarły stale i dobrowolnie dostarczał mu środków utrzymania (art. 446 § 3 kc).
Artykuł 185 Kodeksu postępowania karnego pozwala sądowi zwolnić od złożenia zeznania lub odpowiedzi na pytania osobę pozostającą z oskarżonym w szczególnie bliskim stosunku osobistym, a więc gdy między świadkiem a oskarżonym zachodzi więź emocjonalna lub uczuciowa. Dotyczy to także par homoseksualnych.
Polskie prawo nie daje możliwości adopcji dzieci wspólnie przez pary homoseksualne. Jednak zezwala na adopcje każdej indywidualnej osobie. Tak więc para homoseksualna nie może adoptować dziecka wspólnie jako para, ale jeden z partnerów może.
Pod koniec 2003 r. senator Maria Szyszkowska (SLD), zaproponowała projekt regulujący kwestię związków partnerskich[10] dla par tej samej płci, podobny do francuskiej ustawy "PACS".
Projekt przewidywał w swoim zakresie wszystkie wyżej wymienione prawa (z wyjątkiem prawa do adopcji dzieci), a także szereg innych praw głównie o charakterze ekonomicznym, między innymi – prawo imigracyjne, możliwość odwiedzania partnera w zakładzie karnym, prawo do pogrzebu i odprawy pośmiertnej, możliwość wspólnego mieszkania we współdzieli, możliwość utworzenia wspólnoty majątkowej, a także w zakresie uprawnień członków rodziny żołnierza odbywającego czynną służbę wojskową, czy obowiązek alimentacyjny, po wyrejestrowaniu związku. Wejście w życie tej ustawy oszczędziło by partnerom koniecznych formalności, czy wyższych kosztów związanych z korzystaniem z tych praw. A także przyznała by te prawa partnerom, których jeszcze nie posiadają. Celem ustawy o "rejestrowanych związkach osób tej samej płci" była ochrona wspólnego dorobku osób żyjących w trwałych związkach homoseksualnych oraz ochrona interesów osób trzecich wchodzących w stosunki prawne z takimi osobami.
3 grudnia 2004 polski Senat uchwalił ustawę w sprawie wniesienia do Sejmu projektu proponowanej ustawy. Za ustawą oddało głos 38 senatorów, 23 było przeciwnych, 15 wstrzymało się od głosowania. Po półrocznym oczekiwaniu na rozpatrzenie w sejmie w maju 2005 roku ówczesny wicemarszałek Senatu Ryszard Jarzembowski wystosował pismo do ówczesnego marszałka Sejmu RP Włodzimierza Cimoszewicza stwierdzając, że Klub Senacki SLD-UP Lewica Razem liczy, że prace nad projektem tej ustawy zostaną zakończone w aktualnej kadencji. Jednakże Włodzimierz Cimoszewicz odpowiedział 31 maja 2005 roku, że w obecnej kadencji sejmu nie planuje skierowania tego projektu ustawy do pierwszego czytania. Tym samym projekt przepadł. Zdaniem prof. Szyszkowskiej ówczesny rząd SLD był przeciwny ustawie[11].
Na mocy norm kolizyjnych prawa prywatnego międzynarodowego zawarcie związku partnerskiego za granicą przez obywatela polskiego z osobą tej samej płci nie rodzi żadnych skutków prawnych na gruncie prawa polskiego.
Jak informuje KPH, polscy obywatele zamierzający zawrzeć związek partnerski lub małżeństwo jednopłciowe za granicą z obywatelem/obywatelką kraju, który taką możliwość przewiduje, mogą napotkać problem w uzyskaniu w tym celu zaświadczenia stwierdzającego brak okoliczności wyłączających zawarcie małżeństwa. Polskim urzędom stanu cywilnego zdarza się bowiem odmawiać wydawania odpowiednich zaświadczeń o stanie cywilnym tym Polakom i Polkom, którzy ubiegają się o nie w celu zawarcia związku za granicą. KPH poprosiła o pomoc Parlamentu Europejskiego[12]. W sierpniu 2008 roku wojewódzki sąd administracyjny rozpatrując sprawę Marzeny K. dotyczącą wydania takiego zaświadczenia przez urząd stanu cywilnego uznał, iż takie praktyki urzędów wobec osób homoseksualnych naruszają polskie prawo: Obywatel ma prawo domagać się wydania zaświadczenia o swoim stanie cywilnym bez motywowania swego wniosku[13]. W istocie różna jest jednak podstawa prawna wydawanego zaświadczenia, gdyż z polskim zaświadczeniem wymaganym do zawarcia małżeństwa za granicą równoznaczne skutkami prawnymi jest zwykłe zaświadczenie o stanie cywilnym[14] i odpis aktu stanu cywilnego, dla których otrzymania nie trzeba wykazywać żadnego interesu prawnego ani związku z zamiarem zawarcia małżeństwa.
2 marca 2007 ówcześnie współrządząca partia LPR zapowiedziała skierowanie do prac Sejmu projekt uchwały w sprawie "obrony życia, rodziny i praw Narodu", w której między innymi znajdzie się przepis, że Sejm Rzeczypospolitej Polski sprzeciwia się "wszelkim przejawom propagandy homoseksualnej, godzącej w moralność społeczną oraz niszczącej rodzinę, która jest związkiem kobiety i mężczyzny"[15][16].
13 marca 2007 ówczesny wiceminister oświaty Mirosław Orzechowski poinformował, że Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowuje projekt "zakazujący propagowania homoseksualizmu i innych zboczeń" w placówkach edukacyjnych. Za łamanie zakazu dyrektorom szkół ma grozić dyscyplinarne wyrzucenie z pracy, grzywna lub ograniczenia wolności[17]. Dwa dni później na antenie radia TOK FM zapowiedział zwolnienia z pracy nauczycieli, którzy ujawnią, że są osobami homoseksualnymi[18]. W reakcji na zapowiedzi wiceministra wiele organizacji wystosowało protesty (między innymi: ZNP[19], Rzecznik Praw Obywatelskich[20], SLD[21], KPH i Lambda Warszawa[22], Amnesty International[23]). Następnego dnia ówczesny wiceminister swoje słowa nawołujące do zwalniania nauczycieli o orientacji homoseksualnej wycofał jednocześnie podtrzymując swoje zdanie na temat "propagowania homoseksualizmu w szkole"[24].
19 marca 2007 międzynarodowa organizacja Human Rights Watch wydała oświadczenie wzywające polskie władze do "zatrzymania prac nad proponowaną ustawą, poszanowania w szkolnictwie praw środowisk LGBT i odcięcia się od retoryki, która nawołuje do dyskryminacji i promuje nienawiść a także do promowania równości bez względu na płeć bądź orientację seksualną"[25].
26 kwietnia 2007 roku Parlament Europejski uchwalił rezolucję w sprawie homofobii w Europie, w której 12 na 18 punktów dotyczyło Polski, w tym zapowiedzi zmian w prawie. Wezwał "władze polskie do publicznego potępienia oświadczeń osób publicznych wzywających do dyskryminacji i nienawiści ze względu na orientację seksualną i do zastosowania środków przeciwko tego rodzaju wystąpieniom."[26][27]
16 maja 2007 roku ówczesny minister oświaty Roman Giertych przedstawił projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, w którym został zawarty przepis o zakazie "propagowania homoseksualizmu". Jednocześnie w udzielonym wywiadzie przyrównał osoby homoseksualne do faszystów i komunistów[28][29].
13 sierpnia 2007 roku Roman Giertych wraz ze swoim gabinetem (m.in. Mirosławem Orzechowskim) został odwołany z urzędów wicepremiera i ministra edukacji narodowej w związku z końcem koalicji PiS-Samoobrona-LPR.
Partie określające się jako lewicowe, centrolewicowe lub liberalne takie jak m.in.: Ruch Palikota, Zieloni 2004, SLD, UP, SdPl, RACJA PL, Unia Lewicy, Partia Demokratyczna deklarują w różnym stopniu poparcie dla postulatów środowisk LGBT odnośnie zrównania ich statusu z parami heteroseksualnymi, a niektóre z nich zawarły to w swoim programie. Partie odwołujące się do poglądów narodowo-konserwatywnych, chrześcijańsko-demokratycznych lub konserwatywno-liberalnych, takie jak PO, PiS, czy LPR są w większości przeciwne legalizacji małżeństw lub związków homoseksualnych. Związkom tym sprzeciwia się także liberalna UPR. Partia Samoobrona nie ma ustalonego poglądu w tej kwestii.
Według rzecznika aktualnie rządzącej partii PO w Polsce rząd nie zamierza zajmować się zmianami w prawie mającym na celu regulacje związków osób tej samej płci[30]. Zdania liderów PO nie są jednoznaczne. Przykładowo Stefan Niesiołowski, w jednym z wywiadów stwierdził, iż w Polsce nie ma żadnej dyskryminacji osób homoseksualnych, a na pytanie czy legalizację małżeństw homoseksualnych jest możliwa – odpowiedział: wypowiedzi liderów partii nie pozostawiają żadnych wątpliwości. To niemożliwe[31]. Natomiast Bronisław Komorowski stwierdził: Nie powinno dojść do takich zmian w prawie polskim, które stawiałyby znak równości między związkami homoseksualnymi a małżeństwem. Małżeństwo jest bowiem inwestycją społeczną na przyszłość w przyszłe pokolenia, które będą wypracowywać dla nas emerytury. Inwestycją taką nie jest zaś bez wątpienia homoseksualny konkubinat. Jeśli istnieją bariery prawne, które utrudniają ludziom o odmiennej orientacji seksualnej okazywanie sobie opieki, wsparcia, dziedziczenia, to ja bym te bariery likwidował, bo w tej sprawie musi być równość. Ale nie za cenę utożsamienia par jednopłciowych i małżeństw.[32]
Partie określające się jako lewicowe popierają wprowadzenie w prawie rejestrowanych związków partnerskich. Lider SLD Wojciech Olejniczak stwierdził, iż nie może być tak, że tolerujemy to, w jaki sposób ludzie się zachowują, ale jednocześnie oni nie mogą korzystać z pełni praw, związanych chociażby z dziedziczeniem[33]. Podobne stanowisko prezentuje Grzegorz Napieralski z SLD, który uważa, iż pary homoseksualne bez żadnej ceremonii czy podpisywania aktów powinni mieć takie same prawa jak pary małżeńskie - by mogli się wspólnie rozliczać z podatku, dziedziczyć po sobie, by nie mieli kłopotów ze sprawami majątkowymi[34]. Jednocześnie Olejniczak jak i Napieralski podkreślą, że są przeciwni adopcji dzieci przez pary osób tej samej płci[35][34] i tym samym SLD powinno przygotować ustawę o związkach partnerskich z wykluczeniem prawa do adopcji dzieci[36]. W listopadzie 2009 roku Napieralski w wywiadzie radiowym stwierdził, że pary homoseksualne powinny mieć prawo do tego żeby wspólnie rozliczać się z podatków, prawo by się nawzajem odwiedzać w szpitalach i prawo do spadku, jednocześnie podtrzymał swoje wątpliwości w sprawie adopcji dzieci przez te pary: "mam wątpliwości czy osoby homoseksualne stworzą identyczne warunki dla wychowania dziecka, jak normalna, prawdziwa rodzina, która dzisiaj jest normą"[37].
Z podobnymi ograniczeniami, wprowadzenie w prawie związków partnerskich popiera lider SDPL Marek Borowski[38].
Według zdecydowanej większości opinii płynących z różnych źródeł spoza granic kraju (Parlament Europejski[39][26][27], Amnesty International[40], Human Rights Watch[25], Departament Stanu USA[41] i inne), jak i opinii samych osób o orientacji homo- i biseksualnej mieszkających w kraju (Badanie KPH[42]) Polska jest dziś jednym z najmniej tolerancyjnych krajów Europy, w którym homofobia jest zjawiskiem często spotykanym. Nie mniej najnowszy sondaż Eurobarometru opublikowany w czerwcu 2008 roku dotyczący dyskryminacji pokazuje Polskę na tle niektórych krajów UE w innym świetle. W odpowiedzi na pytanie o podanie w skali od 1 do 10 odczuwanego komfortu (1 – duży dyskomfort, 10 – duży komfort) z faktu posiadania sąsiada geja lub lesbijki Polacy odpowiedzieli średnio 7.4, zaś w 13 krajach UE średnie odpowiedzi były niższe (najniższa była w Rumunii – 4.8 oraz Bułgarii – 5.3)[43].
Według statystyk OBOP[44] z 2005 roku 89% respondentów odpowiedziało, że kontakty homoseksualne są czymś nienormalnym, a 34%, że nie toleruje osób homoseksualnych. Według innych statystyk (CBOS z 2005[45]) 50% respondentów odpowiedziało, że nie zaakceptowało by osoby homoseksualnej jako swojego współpracownika, 77% jako nauczyciela.
Według sondażu CBOS z maja 2008 roku 66% społeczeństwa odmawia gejom i lesbijkom prawa do publicznych manifestacji, zaś 37% chciałoby aby państwo wprowadziło karanie za kontakty homoseksualne. Jednocześnie 66% potwierdza, iż społeczeństwo polskie do osób homoseksualnych odnosi się wrogo, a 20%, iż państwo powinno osoby homoseksualne zwalczać[46].
Pomimo tego tolerancja dla osób homoseksualnych w kraju wzrasta. Mówienie o własnej orientacji seksualnej jest nadal w Polsce kontrowersyjne i może skutkować przykrymi konsekwencjami dla ujawniającej się osoby. Większość osób homoseksualnych i biseksualnych żyje ukrywając przed otoczeniem swoje prywatne życie (według badania KPH z 2007 roku 79% respondentów odpowiedziało, że czuło potrzebę ukrywania swojej orientacji seksualnej[42]), niekiedy nie przyznając się do własnej orientacji seksualnej przed własna rodziną (według badania KPH z 2007 roku 22% respondentów[42]). W małych miastach i na wsi sytuacja osób LGBT bywa trudniejsza i osoby te są częściej narażone na skutki homofobii[47]. Zróżnicowanie nastawienia społecznego zanotował m.in. sondaż CBOSu z 2008 roku. Większą akceptacje prezentują osoby mieszkające w większych miastach, lepiej wykształcone oraz młodsze lub w średnim wieku[48].
Według raportu KPH oraz Lambda Warszawa o sytuacji osób homo- i biseksualnych w Polsce, opublikowanego 4 kwietnia 2007 roku, 17,6% badanych osób LGBT doświadczyło przemocy fizycznej ze względu na orientację seksualną, 51% doświadczyło przemocy psychicznej, w tym 75% zaczepek słownych lub agresji słownej[42][49].
Według raportu Departamentu Stanu USA z 2006 roku Polska zajmuje 8. miejsce spośród 10 krajów na świecie najbardziej nieprzyjaznych osobom homoseksualnym (co jest dość dziwnym faktem z racji tego, że stosunki homoseksualne są nielegalne w ponad 70 krajach świata[50], wśród których nie ma Polski). Polska jest jedynym państwem zachodniego kręgu kulturowego na tej liście[51].
Według sondażu ze stycznia 2007, wykonanego na zlecenie Unii Europejskiej, 59% Polaków uważa, że homoseksualiści są najbardziej dyskryminowaną mniejszością w polskim społeczeństwie[52]. Jednocześnie, jak pokazał sondaż PBS z maja 2007 roku, 83% przebadanych osób miałoby "coś przeciwko", gdyby ich własne dziecko chciało wziąć ślub z osobą tej samej płci[53].
Jak pokazują różne statystyki (zobacz Poparcie praw gejów i lesbijek w Polsce) Polacy są w większości przeciwni legalizacji małżeństw osób tej samej płci jak i adopcji dzieci przez pary tej samej płci. Niemałe znaczenie ma tu aspekt religijny, wg sondażu Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego z 2006 roku w Polsce za wierzących katolików uznaje się 95% społeczeństwa, z czego 59% jest praktykująca[54]. Nie mniej jak donosi sondaż CBOSu z 2008 roku 41% społeczeństwa popiera wprowadzenie w prawie związków partnerskich[46]. Jednocześnie CBOS zauważa, iż na opinie w tej sprawie silny wpływ mają: wiek, wykształcenie i miejsce zamieszkania respondentów. Największą akceptację wyrażają ludzie młodzi, dobrze wykształceni, z największych miast. Kobiety nieco częściej niż mężczyźni zgadzają się na prawne uznanie takich związków. Na zróżnicowanie opinii dotyczących tej kwestii mają wpływ też praktyki religijne: respondenci uczestniczący w nich przynajmniej raz w tygodniu w większości są przeciwni nadawaniu mocy prawnej takim związkom, natomiast badani biorący udział w nabożeństwach sporadycznie lub niepraktykujący w większości wyrażają akceptację (...). Osobista znajomość geja lub lesbijki ma silny związek z opiniami o legalizacji związków homoseksualistów. Osoby, które zetknęły się z nimi bezpośrednio, zdecydowanie częściej niż pozostałe sądzą, że pary homoseksualne powinny mieć prawo zawierania legalnych związków (zarówno partnerskich, jak i małżeńskich)[48].
W Polsce istnieje wiele miejsc kultury i rekreacji, w których osoby homoseksualne mogą poczuć się swobodnie, nie ukrywając relacji miłosnych do swoich partnerek i partnerów. Warszawa dysponuje dziesiątkami lokali (puby, bary, dyskoteki, sauny, hotele, restauracje itp.) gejowskich oraz gay-friendly. Również liczną, ale znacznie mniejszą sceną dysponują Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto czy Wrocław. Poza tym lokalami gejowskimi dysponują niektóre mniejsze miasta.
Jednocześnie w kraju działają organizacje LGBT o zasięgu ogólnokrajowym i regionalnym. Zajmują się one przede wszystkim niesieniem pomocy przedstawicielom społeczności LGBT, w zakresie prawnym, psychologicznym itp., a także walką z nietolerancją i walką o równouprawnienie, czy też organizacją imprez kulturowych – np. "Kultura dla tolerancji" w Krakowie. Pomimo początkowych problemów z bezprawnymi zakazami władz od pewnego czasu co roku ulicami kilku polskich miastach mają miejsce marsze przeciwko homofobii i dyskryminacji (w Krakowie: Marsz Tolerancji oraz w Poznaniu: Marsz Równości) oraz bardziej rozrywkowa Parada Równości w Warszawie, organizowane głównie przez przedstawicieli mniejszości seksualnych. Najliczniejszą tego typu imprezą była parada w Warszawie w 2006. Zgromadziła ona według policji 3 000 uczestników (według innych szacunków od kilku do 20 tys.[55]).
Począwszy od 4 października 2006 roku komercyjna telewizja iTV rozpoczęła regularne nadawanie Homofonii – pierwszego w Polsce programu TV o tematyce LGBT. Pierwszą audycją radiową w Polsce o tematyce LGBT był Gejzer w Antyradiu (wtedy stacja nazywała się Radio 94). Od października 2006 radio TOK FM rozpoczęło nadawanie cotygodniowej audycji radiowej Lepiej późno niż wcale, poruszającej problemy mniejszości seksualnych w Polsce.
Niekorzystnie na sytuację społeczną i prawną osób LGBT wpływa dominujący w kraju Kościół katolicki[56][57]. Głosi sprzeciw wobec prawa antydyskryminacyjnego ze względu na orientację seksualną oraz regulacji prawnych sprzyjających związkom par osób tej samej płci, a także potępia kontakty homoseksualne (zob. więcej Kościół katolicki a homoseksualizm). Kościół katolicki również krytycznie wypowiada się na temat cyklicznych marszów przeciwko homofobii organizowanych przez środowiska LGBT[58] twierdząc, że są publicznym zachęcaniem do praktyk homoseksualnych oraz, że starają się doprowadzić do akceptacji błędnego przekonania, że czyny homoseksualne nie posiadają żadnego negatywnego wydźwięku moralnego. Niektórzy hierarchowie kościelni wprost nawołują do homofobii[59].
Błogosławieństw parom osób tej samej płci udziela wspólnota Wolnego Kościoła Reformowanego[60] oraz Wolny Kościół Ewangeliczny.
Poparcie dla postulatów organizacji LGBT w społeczeństwie polskim jak i sama akceptacja osób homoseksualnych według różnych sondaży:
| Poparcie Polaków wobec | Za [1] | Przeciw [1] | Za [2] | Przeciw [2] |
|---|---|---|---|---|
| "konkubinatów dwóch osób jednej płci żyjących wspólnie w związku intymnym" (CBOS, III 2002[61]) | 15 | 60 | - | - |
| związków partnerskich par homoseksualnych (CBOS, XII 2003[62]) | 34 | 58 | - | - |
| "niemałżeńskich związków homoseksualnych" (CBOS, VII 2005[45]) | 46 | 44 | 67 | 28 |
| małżeństw homoseksualnych (CBOS, VII 2005[45]) | 22 | 72 | 37 | 60 |
| adopcji dzieci przez pary homoseksualne (CBOS, VII 2005[45]) | 6 | 90 | 9 | 90 |
| "związki niebędące małżeństwem" (CBOS, V 2008[63]) | 41 | 48 | 70 | 27 |
| małżeństw homoseksualnych (CBOS, V 2008[63]) | 18 | 76 | 30 | 68 |
| adopcji dzieci przez pary homoseksualne (CBOS, V 2008[63]) | 6 | 90 | 8 | 87 |
| małżeństw homoseksualnych (GfK Polonia, III 2010[64]) | 16 | 80 | - | - |
| adopcji dzieci przez pary homoseksualne (GfK Polonia, III 2010[64]) | 5 | 93 | - | - |
| zawieranie związków przez pary homoseksualne (CBOS, IV 2010[65]) | 45 | 47 | - | - |
| zawieranie związków przez pary homoseksualne (CBOS, VI 2011[66]) | 29 | 63 | - | - |
| "Czy uważa Pan(i), że..." | CBOS, 2001[67] | CBOS, 2005[45] | CBOS, 2008[46] | CBOS, 2010[65] |
|---|---|---|---|---|
| "homoseksualizm jest rzeczą normalną" | 5% | 4% | 8% | 8% |
| "homoseksualizm jest wprawdzie odstępstwem od normy, ale należy go tolerować" | 47% | 55% | 52% | 63% |
| "homoseksualizm nie jest rzeczą normalną i nie wolno go tolerować" | 41% | 34% | 31% | 23% |
| "trudno powiedzieć" | 7% | 6% | 9% | 6% |
| Akceptacja osoby homoseksualnej w roli (CBOS, VII 2005[45]) | Gej (Tak) [1] | Gej (Nie) [1] | Gej (Tak) [2] | Lesbijka (Tak) [1] | Lesbijka (Nie) [1] | Lesbijka (Tak) [2] |
|---|---|---|---|---|---|---|
| sąsiada | 56 | 38 | 77 | 54 | 40 | 84 |
| współpracownika | 45 | 50 | 62 | 42 | 53 | 64 |
| szefa | 41 | 53 | 66 | 42 | 53 | 62 |
| posła | 37 | 57 | 55 | 38 | 56 | 55 |
| nauczyciela | 19 | 77 | 27 | 21 | 75 | 38 |
| opiekuna do dzieci | 11 | 86 | 25 | 14 | 83 | 27 |
| księdza | 13 | 82 | 22 | - | - | - |
| w ogóle nie akceptuje homoseksualistów | - | 40 | - | - | 43 | - |
| Hipotetyczna reakcja rodziców na wiadomość, że dziecko jest homoseksualistą (CBOS, VII 2005[45]) | odsetek% [1] | odsetek% [2] |
|---|---|---|
| Akceptuję homoseksualizm dziecka bez zastrzeżeń | 6 | 10 |
| Godzę się z tym, ale z trudem | 47 | 63 |
| Nie godzę się z tym i spróbuję to zmienić | 38 | 18 |
[1] – ogólnie
[2] – z tych, którzy znają osobiście geja lub lesbijkę
| ||||||||||