| Unia Europejska |
Ten artykuł jest częścią serii o : |
|
Unia na rzecz Regionu Morza Śródziemnego (ang. Union for the Mediterranean, fr. Union pour la Méditerranée), wspólnota państw członkowskich Unii Europejskiej i państw położonych nad Morzem Śródziemnym, powołana oficjalnie w czasie konferencji w Paryżu w dniach 13-14 lipca 2008. Siedziba: Barcelona[1].
Spis treści |
Propozycja utworzenia wspólnoty po raz pierwszy pojawiła sie w czasie kampanii przedwyborczej Nicolasa Sarkozy'ego. Po wygraniu wyborów strona francuska rozpoczęła kreślenie konkretniejszych planów. 23 października 2007 prezydent Sarkozy zaprosił wszystkich śródziemnomorskich liderów na szczyt przywódców do Francji w lipcu 2008.
Początkowo niektóre państwa UE, w tym głównie Niemcy, wyrażały swój sceptycyzm wobec projektu. Zarzucono mu dublowanie zadań i już istniejących instytucji, jak Partnerstwo Śródziemnomorskie. W lutym 2008 francuski minister ds. europejskich Jean-Pierre Jouyet, oświadczył że nowa wspólnota ma być "uzupełnieniem i wzbogaceniem" istniejących struktur współpracy. Ogłosił również, że bardziej odpowiednia jest nazwa Unia na rzecz Regionu Morza Śródziemnego, aniżeli Unia Śródziemnomorska.
Oświadczenie ministra Jouyeta wychodziło naprzeciw niektórym obiekcjom państw europejskich. W pierwotnym projekcie Sarkozy'ego członkami Unii miały być bowiem tylko państwa UE leżące nad Morzem Śródziemnym. Wywoływało to szczególny sprzeciw Niemiec. W marcu 2008 doszło do spotkania prezydenta Sarkozy'ego z kanclerz Angelą Merkel, w czasie którego przedyskutowano projekt nowej unii. Rezultatem spotkania była rewizja projektu francuskiego i włączenie do Unii na rzecz Regionu Morza Śródziemnego wszystkich 27 państw UE. Zadeklarowano również oparcie nowej wspólnoty na istniejącym procesie barcelońskim. Oficjalnie projekt nowej Unii zatwierdzono w Brukseli w czasie posiedzenia Rady UE w dniach 12-13 marca 2008.
W skład Unii na rzecz Regionu Morza Śródziemnego weszło 43 członków; 27 państw członkowskich UE oraz Albania, Algieria, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Czarnogóra, Egipt, Izrael, Jordania, Liban, Maroko, Mauretania, Monako, Autonomia Palestyńska, Syria, Tunezja, Turcja. Nowy organizm liczyć będzie 800 mln mieszkańców.
Jako jedyne państwo śródziemnomorskie do Unii na rzecz Regionu Morza Śródziemnego nie przystąpiła Libia. Przywódca Libii Muammar Kadafi uznał go za nowy europejski "projekt kolonialny". Turcja zaakceptowała swój udział w projekcie dopiero w marcu 2008, po zagwarantowaniu przez państwa UE, że Unia na rzecz Regionu Morza Śródziemnego nie będzie dla Turcji alternatywą jej pełnego członkostwa we wspólnocie.
Unia na rzecz Regionu Morza Śródziemnego została oficjalnie powołana podczas szczytu przywódców 43 państw w Paryżu w dniach 13-14 lipca 2008. Polskę reprezentował prezydent Lech Kaczyński. W trakcie szczytu doszło do historycznego spotkania prezydenta Libanu Michela Sulaimana z prezydentem Syrii Basharem al-Assadem. Przywódcy tych dwóch państw zapowiedzieli przełom we wspólnych stosunkach i otwarcie ambasad w dwóch państwach[2].
Zgodnie z projektem, Unia na rzecz Regionu Morza Śródziemnego, ma być wzmocnioną formą istniejącego w UE od 1995 roku tzw. procesu barcelońskiego. Współpraca ma objąć realizację konkretnych projektów, jak poprawa transportu morskiego, walka z zanieczyszczaniem morza i pożarami, współpraca uniwersytecka, a także kwestie polityczne i bezpieczeństwa, gospodarkę oraz sprawy społeczne, kulturalne i humanitarne.
Pod hasłem poprawy czystości wód kryje się np. budowa co najmniej 45 oczyszczalni ścieków w państwach Maghrebu i to tylko w najbardziej krytycznych miejscach. Właściwie takich oczyszczalni powinno powstać 300. Równie ambitnym jest plan budowy autostrady od Półwyspu Synajskiego do Casablanki. Planiści francuscy, jako główni autorzy Unii na rzecz Regionu Morza Śródziemnego, są zdecydowani pozyskać prywatnych inwestorów dla sfinansowania większości projektów komunikacyjnych.
Nowy unijny twór ma uzmysłowić zwłaszcza państwom Bliskiego Wschodu, iż mimo sprzecznych interesów i wielowiekowych waśni współpraca w takim gremium jest możliwa, a nawet niezbędna. Dowodem na to jest funkcjonowanie Unii Europejskiej.
Przywódca Libii oskarżył Unię Europejską o próbę rozbicia Unii Afrykańskiej, neokolonializm i chęć podporządkowania południowych sąsiadów [3].