Warka - jasne piwo dolnej fermentacji typu lager o zawartości ekstraktu 12,5% oraz alkoholu 5,7%. Produkowane jest w browarze w Warce od 1975 r. oraz w browarze w Żywcu.
Nazwa piwa wywodzi się zarówno od miasta, w którym powstało jak i od określenia piwowarskiej miary, oznaczającej porcję piwa uzyskanego z jednego warzenia. W przeszłości piwo Warka warzone było w różnych stylach i o zróżnicowanej zawartości ekstraktu i alkoholu. Browar w Warce wytwarzał m.in. Warka Beer Strong z 16,3% e.w. i 7,8% alk., piwo ciemne pełne Warka 13% e.w. i 4% alk. lub Warka Beer Full Light z 12,5% e.w. i 4,5% alkoholu[1].
Tradycje piwowarskie w Warce sięgają piętnastego stulecia. Już wtedy na terenie dzisiejszego miasta Warka produkowany był napój alkoholowy na bazie jęczmienia. W roku 1478 miasto otrzymało od Księcia Mazowieckiego, Bolesława V, przywilej zastrzegający wyłączność dostaw tamtejszego piwa na swój dwór i sprzedaży w piwnicy warszawskiego ratusza. Kroniki historyczne wskazują, że w XVI wieku na terenie miasta piwowarstwem zajmowało się aż 30 piwowarów (dla porównania w dużo większej Warszawie liczba piwowarów wynosiła 38). Samo miasto zyskało prawdopodobnie swoją nazwę od najważniejszego z procesów produkcji piwa - warzenia brzeczki lub wprost od słowa „warka”, oznaczającego piwowarską miarę.
Przekazy historyczne, legendy i utwory literackie potwierdzają fakt, iż piwo z Warki, które ceniono za smak, klarowność i kolor gościło na stołach całego kraju podczas najważniejszych uczt i biesiad. Książę mazowiecki Bolesław V w dowód uznania nadał przywilej zastrzegający wyłączność dostawy wareckiego piwa na swój dwór (1483)[2]. Na początku XVII wieku, Jędrzej Święcicki, geograf i historyk Mazowsza, pisał, że „Pomyślność Warki stała przede wszystkim piwem…”
Z piwem Warka związana jest legenda dotycząca nuncjusza papieskiego Hipolita Aldobrandiniego, późniejszego papieża Klemensa VIII. Przebywając w Polsce bardzo zasmakował w wareckim piwie. Twierdził iż, „było wyborne, szczypiące, z koloru i smaku do wina podobne”. Po powrocie do Rzymu poważnie zachorował. Gdy na łożu boleści wyszeptał "...sancta piva di Polonia... sancta biera di Warka...", obecni przy nim duchowni, sądząc, że chodzi o jakąś nieznaną świętą, zaczęli się modlić: "Santa Piva ora pro nobis" ("Święta Pivo, módl się za nami"). Chory, słysząc to, wybuchnął śmiechem. W rezultacie wrzód, z powodu którego cierpiał, pękł i Aldobrandini zaczął zdrowieć.